
Minister finansów obawia się kryzysu w NBP. "Będę rozmawiał z premierem" - wnp.pl
Minister finansów Andrzej Domański zapowiedział rozmowę z premierem w sprawie uzupełnienia składu zarządu NBP, po tym jak 4 listopada wygasa mandat wiceprezesa Adama Lipińskiego.
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański wyraził zaniepokojenie sytuacją w Narodowym Banku Polskim, gdzie 4 listopada wygasa mandat wiceprezesa Adama Lipińskiego. Termin na złożenie przez Donalda Tuska kontrasygnaty pod listą kandydatów przesłanych z Kancelarii Prezydenta upływa tego samego dnia o godz. 24.00.
Zgodnie z zapisami ustawy o NBP, w skład zarządu musi wchodzić od sześciu do ośmiu członków plus prezes. Brak uzupełnienia składu mógłby doprowadzić do sytuacji, w której bank centralny działałby w niepełnym składzie, co podważyłoby zaufanie międzynarodowych rynków do Polski i osłabiło złotego.
Decyzja premiera
W maju prezes NBP Adam Glapiński złożył prezydentowi wnioski o powołanie czterech nowych członków zarządu, jednak premier odmówił złożenia kontrasygnaty. W minionym miesiącu prezes banku centralnego ponownie zwrócił się do prezydenta z prośbą o powołanie tych samych osób, które wcześniej nie uzyskały akceptacji.
4 listopada wygasa mandat jedno z członków zarządu NBP. Zobaczymy czy będą podpisy pod wnioskami o mianowanie kolejnych członków zarządu NBP. (...) Ja bym wolał, aby kwestia zarządu NBP została uregulowana. To nie są moje decyzje. To jest decyzja premiera, z którym będę o tym rozmawiał
Jak dodał Domański, na ten moment nie ma potrzeby wprowadzania zarządu komisarycznego do NBP. Kancelaria Prezydenta RP 19 października przekazała do kontrasygnaty premiera wnioski o powołowanie do zarządu NBP trzech obecnych członków RPP oraz byłej wiceprezes NBP Marty Kightley.
Ryzyko dla stabilności
Obecny zarząd NBP liczy minimalną, przewidzianą prawem, liczbę 6 osób. Jeśli wakat po Lipińskim nie zostanie uzupełniony, liczba członków zarządu spadłaby poniżej wymaganego poziomu. Premier może zdecydować się na złożenie podpisu wyłącznie pod jedną kandydaturą, aby nie doprowadzić do sytuacji kryzysowej.
Możliwe jest również, że premier poczeka do grudnia z dalszymi decyzjami, ponieważ od 1 stycznia 2027 r. wygasa mandat Marty Gajęckiej, co ponownie stworzy ryzyko działania zarządu w niepełnym składzie. Kadencja członków zarządu NBP trwa 6 lat, a ta sama osoba nie może pełnić tej funkcji dłużej niż dwie kolejne kadencje.