
Marine Le Pen ruszyła na pomoc Nawrockiemu. Sikorski nie bawił się w kurtuazję
Marine Le Pen zaatakowała rząd Donalda Tuska za zawieszenie prezesa Trybunału Konstytucyjnego, nazywając to zamachem stanu. Radosław Sikorski ripostował, przypominając o suwerenności Polski.
Liderka francuskiego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen opublikowała oświadczenie, w którym w ostrych słowach zaatakowała działania polskiego rządu oraz sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej. Francuska polityk nazwała to zamachem stanu i wezwała Unię Europejską do reakcji.
„Poważne wydarzenia, które obecnie rozgrywają się w Polsce wokół Trybunału Konstytucyjnego, budzą głęboki niepokój” – napisała Le Pen, krytykując jednocześnie „obojętność” Komisji Europejskiej.
Sikorski ripostuje
Radosław Sikorski nie kazał na siebie długo czekać. W lakonicznym, anglojęzycznym komunikacie na platformie X minister spraw zagranicznych odparł: Pani Le Pen, jako przyjaciel i sojusznik Francji, Polska nie ingeruje w Państwa politykę. Prosimy, aby uszanowali Państwo nas, nie ingerując w naszą.
Po Medwiediewie, Orbanie i Farage'u na pomoc naszej patoprawicy rusza Marine Le Pen. Braun i Korwin, sędzia Schmydt. Brawo Karol Nawrocki!
Motywy Le Pen
Zainteresowanie Marine Le Pen wydarzeniami w Warszawie nie jest bezinteresowne. Francuska polityk, przygotowująca się do przyszłorocznych wyborów prezydenckich, buduje narrację o „brukselskim dyktacie”.
Wykorzystuje obrazki z kordonami policji przed TK, by uderzać we francuskie elity proeuropejskie. Jej związki z Kremlem oraz sceptycyzm wobec NATO sprawiają, że wsparcie dla Nawrockiego ustawia obóz prezydencki w roli sojusznika sił antyeuropejskich.