Młodzi wyszli na ulice w Niemczech. Media: chodzi im wyłącznie o chaos - Onet
Tysiące osób z pokolenia Z wyszły na ulice niemieckich miast w proteście przeciwko polityce rządu, ale media oceniają, że protesty zamieniły się w przemoc i chaos.
Protesty młodego pokolenia w Niemczech spotkały się z różnymi ocenami w mediach. Komentatorzy podkreślają znaczenie prawa do demonstracji, ale jednocześnie potępiają przemoc, jaka towarzyszyła niedawnym manifestacjom. Inicjatywa „Gen Z regelt” zgromadziła dziesiątki tysięcy osób w całych Niemczech, ale zdaniem części mediów protesty zostały zdominowane przez osoby dążące do chaosu.
Prawo do demonstracji
„To szacowne prawo podstawowe do wyjścia na ulicę w jakiejś sprawie — właśnie nie po to, by dołączyć do dostojników, lecz by sprzeciwić się działaniom lub zaniechaniom państwa — najwyraźniej straciło na znaczeniu” — komentuje „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Dziennik podkreśla, że państwo i policja powinny chronić pokojowe zgromadzenia, ale jednocześnie ostrzega przed eskalacją przemocy.
Pokolenie Z i boomersi
„Suddeutsche Zeitung” wskazuje na podobieństwa między pokoleniem boomersów (urodzonymi w latach 1955-1969) a pokoleniem Z (1995-2010). Dla wielu młodych ludzi określenie „boomer” stało się obelgą. Protestujący mają dość pokolenia, które ich nie słucha i decyduje za nich. Gazeta przypomina, że boomersi również doświadczyli kryzysów w swojej młodości, takich jak budowa muru berlińskiego czy kryzys kubański.
Istnieją więc podobieństwa między tamtymi czasami a dzisiejszą sytuacją. Oba pokolenia borykały się z poczuciem bezsilności i brakiem perspektyw na przyszłość.
Chaos zamiast edukacji
„Kolner Stadt-Anzeiger” krytykuje przemoc podczas protestów: „Kto w ślepej złości atakuje nawet strażaków i ratowników, pokazuje jednoznacznie, że chodzi mu wyłącznie o przemoc i chaos”. Dziennik zauważa, że media skupiają się na zamieszkach, a nie na głównym celu protestów - debacie o przyszłości niemieckiego systemu edukacyjnego.
„Rhein-Zeitung” stwierdza, że protesty wpłynęły na niemiecki rząd, który zdecydował się na twardy kurs reform. Gazeta podkreśla, że strategia „przymknąć oczy i iść na oślep” nie jest właściwą drogą, a reformy nie powinny być jednostronne.
Skrajne wybory?
„Nürnberger Zeitung” komentuje, że słuszne jest zwracanie uwagi na niedociągnięcia w systemie edukacji, ale ostrzega, że jeśli postulaty młodych nie zostaną potraktowane poważnie, mogą oni w przyszłości kierować swoje zachowania wyborcze w stronę skrajności. Gazeta podkreśla, że pompatyczne mody ze środka sceny politycznej już dawno przestały przekonywać młodych ludzi.