
"Idzie prezydent". Nawrocki wdarł się do TK i... nie wiedział, co dalej?
Prezydent Karol Nawrocki wtargnął do Trybunału Konstytucyjnego z okrzykiem „Idzie prezydent”, staraniał sędzię i krążył po korytarzach, nie wiedząc, co robić.
Sędzia Anna Korwin-Piotrowska, która przejęła kierowanie Trybunałem Konstytucyjnym po odsunięciu Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego, opowiedziała w TVN24 o nocnej wizycie prezydenta Karola Nawrockiego. Do zdarzenia doszło w piątek tuż przed godziną 22:00, tuż po powrocie prezydenta z przerwanego wyjazdu do Senegalu.
Jak relacjonowała sędzia, prezydent wtargnął do gmachu TK z grupą kilkudziesięciu osób, w tym urzędników Kancelarii Prezydenta i funkcjonariuszy SOP. – Podniesionym głosem wypowiedział słowa: „idzie prezydent”. Zrozumiałam tę wypowiedź, że wszyscy powinniśmy się rozstąpić – powiedziała.
Szarpanina w progu
Korwin-Piotrowska opowiedziała, że wyszła z innymi sędziami, by przywitać prezydenta, ale jego zachowanie wskazywało, że nie zamierza się zatrzymać. – Prezydent natarł na mnie, ale mam wrażenie, że przynajmniej na ułamek sekundy się zatrzymał. Nie pokonał od razu bariery, którą stworzyliśmy – stwierdziła.
Wtargnęła gromada osób, co do których nawet nie wiedzieliśmy, kim są
Wyzywanie sędziów
Według sędzi, Nawrocki do wybranych przez Sejm sędziów wykrzykiwał, że nie są sędziami. Jej zdaniem prezydent nie zamierzał podejmować rozmów ani zapoznać się z treścią zarządzeń o zawieszeniu Święczkowskiego i Sochańskiego ani z wnioskami prokuratora generalnego Waldemara Żurka.
Otoczenie prezydenta miało twierdzić, że szuka kluczy do gabinetu wiceprezesa TK. Korwin-Piotrowska pytana, czy szukano dokumentów, odpowiedziała: „Tego nie wiem”.
Bezładny rajd
Najbardziej absurdalnym momentem miała być finał prezydenckiej wizyty. Po zwymyślaniu sędziów i siłowym wejściu do strefy gabinetów, Nawrocki bezładnie krążył po korytarzach i gabinecie prezesa, zaglądając w kąty. Po kilku minutach opuścił gmach, wsiadając do czekającej limuzyny.
Sędzia uznała, że działania prezydenta przekroczyły jego uprawnienia. – Pan prezydent, jeżeli wchodzi w majestacie władzy wykonawczej, to jest ono ograniczone do szczególnych sytuacji, żeby nie naruszyć niezależności władzy – argumentowała. Pytana, czy prezydent był „uzurpatorem”, Korwin-Piotrowska potwierdziła.