
Sceny przed TK, ludzie prezydenta zażądali kluczy. "Widać było, że Berek się boi"
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz skomentował piątkowe przepychanki przed Trybunałem Konstytucyjnym, twierdząc, że Maciej Berek się boi.
Nie milkną echa wydarzeń z udziałem Karola Nawrockiego, do których doszło w piątek wieczorem w Trybunale Konstytucyjnym. Prowadzący „Graffiti” Marcin Fijołek zapytał rzecznika prezydenta Rafała Leśkiewicza, dlaczego obecni na miejscu ludzie głowy państwa domagali się dostępu do kluczy do jednego z gabinetów.
Odmowa dostępu
Gabinet wiceprezesa Sochańskiego był zamknięty. Wiceprezes Sochański nie mógł wejść do swojego gabinetu - odpowiedział Leśkiewicz.
I od tego są ludzie prezydenta, żeby wymuszać odebranie kluczy w Trybunale Konstytucyjnym?
Zachowanie Berka
Leśkiewicz opisał zachowanie Macieja Berka podczas incydentu. A widział pan, jak się zachował pan Maciej Berek, który z zaciśniętymi ustami, cały drżący, widać było, że się boi i czuje się bardzo niezręcznie w tej całej sytuacji, bo wie, że najprawdopodobniej popełnił poważne przestępstwo, uniemożliwiając wzięcie kluczy, o które poprosił pan wiceprezes Bartłomiej Sochański, żeby wejść do swojego gabinetu - mówił.