Wiceminister sprawiedliwości: Prezydent mógł złamać artykuł 193 Kodeksu karnego
Wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur stwierdził, że prezydent Karol Nawrocki i I prezes SN Zbigniew Kapiński mogli złamać prawo, wchodząc do Trybunału Konstytucyjnego po godzinach urzędowania.
30 października sędzia Anna Korwin-Piotrowska, legitymująca się najdłuższym stażem w Trybunale Konstytucyjnym, zarządziła natychmiastową przerwę w obowiązkach prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcy Bartłomieja Sochańskiego. Od tego momentu Korwin-Piotrowska pełni funkcję osoby kierującej pracami Trybunału.
Święczkowski nie uznał tej decyzji i bezskutecznie próbował dostać się do siedziby TK. Wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur poinformował, że działania Korwin-Piotrowskiej nie były konsultowane z resortem, a o sytuacji dowiedział się z mediów.
Podstawa prawna decyzji
Korwin-Piotrowska powołała się na artykuł 130 ustawy o ustroju sądów powszechnych, który umożliwia natychmiastową przerwę w czynnościach służbowych sędziego do czasu wydania uchwały przez sąd dyscyplinarny, nie dłużej niż na miesiąc.
Mazur uznał, że zastosowanie tego przepisu było uprawnione zarówno prawnie, jak i faktycznie. Dodał, że działalność prezesa TK wykazywała cechy upolitycznienia, ponieważ wiele spraw czekało na rozstrzygnięcie latami, podczas gdy „sprawom z wniosków PiS” bieg był nadawany niemal natychmiast.
Wejście prezydenta do TK
Wiceminister sprawiedliwości skomentował też wejście do Trybunału Konstytucyjnego prezydenta Karola Nawrockiego w nocy z 30 na 31 października. Stwierdził, że zostało złamane prawo, a konkretnie artykuł 193 Kodeksu karnego, który dotyczy naruszenia miru domowego.
W moim przekonaniu zostało złamane prawo, (...) przestępstwo z artykułu 193 Kodeksu karnego, to jest naruszenie miru domowego, wejście na teren posesji, nieruchomości, bez zgody osoby zarządzającej
Mazur zauważył, że choć prezydent wszedł do budynku instytucji publicznej, to jednak nastąpiło to po godzinach urzędowania, na dodatek do strefy zamkniętej. Ewentualne postępowanie w tej sprawie należy do prokuratury, a samo przestępstwo nie jest ścigane z urzędu, ale na wniosek osoby uprawnionej - w tym przypadku Korwin-Piotrowskiej.