Wojsko łata luki po instytucjach cywilnych. Były dowódca operacyjny: to wygodne narzędzie i bywa nadużywane
Gen. Tomasz Piotrowski, były dowódca operacyjny Sił Zbrojnych RP, ocenia, że formalna Strategia Bezpieczeństwa Narodowej z 2020 roku jest nieaktualna i nieprzystająca do rzeczywistości po inwazji Rosji na Ukrainę.
Siły zbrojne wielokrotnie wspierały inne instytucje albo przejmowały część ich zadań, co miało miejsce kosztem czasu i pieniędzy, ale dawało unikatową możliwość szkolenia i działania poniżej progu wojny.
Dobrym przykładem jest pandemia COVID-19, podczas której żołnierzy masowo skierowano do pomocy Straży Granicznej i policji w sytuacji, która nie oznaczała zagrożenia suwerenności ani naruszenia terytorium Polski.
Podobnie jest z długotrwałym wsparciem Straży Granicznej w kryzysie migracyjnym na granicy z Białorusią, gdzie budowano zapory, co w języku wojskowym można by częściowo nazwać węzłami zapór i niszczeń.
W czasie pokoju obowiązuje prawo czasu pokoju, a wojsko musi realizować zadania, do których nie zawsze się przygotowywało, co prowadzi do tendencji do sięgania po zorganizowaną siłę opartą na porządku i rozkazie.
Gen. Tomasz Piotrowski zauważa, że wojsko stało się w ten sposób bardzo wygodnym narzędziem i niekiedy można mówić o jego nadużywaniu.
„W strategii brakuje strategii. Formalnie Strategia Bezpieczeństwa Narodowego istnieje, ale pochodzi z 2020 r. i jest nieaktualna, nieprzystająca do tego, z czym dziś się mierzymy.”
Brak perspektywy w zakupach
Piotrowski wskazuje, że formalna Strategia Bezpieczeństwa Narodowej powstała przed kryzysem migracyjnym i przed pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę w 2022 roku.
Z formalnego punktu widzenia tej nowej rzeczywistości w strategii po prostu nie ma, a brakuje myślenia perspektywicznego, jak kształtować bliższe i dalsze otoczenie, aby służyło ono naszym interesom narodowym.
Nie twierdzi, że to, co dziś kupuje się, jest bez ładu i składu i niczemu się nie przyda, ale większość tego sprzętu opiera się wyłącznie na ocenach samych sił zbrojnych, a nie na twardej, strategicznej podstawie.
Zdolności buduje się przez dziesięciolecia – tak jest w przypadku zaawansowanych platform lotniczych, zdolności w przestrzeni kosmicznej i cyberprzestrzeni, a także wymagających systemów lądowych i morskich.
Nie można ich opierać na tym, co widzimy teraz i co – jak nam się wydaje – wydarzy się w ciągu roku czy dwóch, bo tyle jesteśmy w miarę przewidzieć.
Lekcje z Ukrainy i przemysł
Wskazuje na przemysł, mówiąc, że o zdolności obronnej świadczy nie liczba zakupionych systemów, lecz zdolność do zwiększania produkcji, uzupełniania strat i szybkiego modyfikowania sprzętu.
Piotrowski zauważa, że aktywnie uczestniczymy we wspieraniu Ukrainy, ucząc się, jak przyswajać doświadczenia, i jesteśmy znacznie bliżej optymalnych rozwiązań, jeśli chodzi o szybkość działania i skalowanie, niż dwa czy trzy lata temu.
Pamiętajmy, że wciąż jesteśmy państwem czasu pokoju, a wtedy liczy się już nie tyle perspektywa i utrzymanie przemysłu, ile bezwzględna skuteczność wobec przeciwnika.
W takich okolicznościach z wielu rzeczy trzeba zrezygnować, wiele dostosować do warunków wojennych, a u nas takich okoliczności nie ma, ale wciąż wiele przed nami.
Finansowanie innowacji
Piotrowski jest doradcą funduszu Balnord i zauważa, że bez funduszy venture capital dobre rozwiązania nie osiągną odpowiedniej skali albo przejmie je kapitał zagraniczny.
Z jego obserwacji wynika, że przede wszystkim brakuje mechanizmów dzielenia ryzyka, a oprócz pieniędzy potrzebujemy kultury akceptacji ryzyka i gotowości do jego ponoszenia.
Nie chodzi o ryzykanctwo ani nieracjonalną brawurę, lecz o umiejętność podejmowania wysokiego ryzyka opartego na rzetelnych kalkulacjach, gdy jest to potrzebne.
Kolejnym wątkiem jest skrócenie łańcuchów decyzyjnych, gdyż fundusze private equity i venture capital są wolne od podejścia proceduralnego i zachowawczego, stawiając na sprawne i skuteczne podejmowanie decyzji.