Katastrofa samolotu na Florydzie. Przerażające nagranie z kokpitu
W niedzielę około godziny 13:00 czasu lokalnego na Florydzie rozbił się prywatny odrzutowiec Learjet 60, w wyniku czego zginęło dziewięć osób. Ujawnione nagranie korespondencji z kontrolą lotów pokazuje dramatyczne ostatnie chwile załogi.
Maszyna była prawdopodobnie warta około 2 mln dolarów. Początkowo pilot informował kontrolerów o umiarkowanych turbulencjach i lekkim oblodzeniu, które określił jako możliwe do opanowania. Sytuacja szybko jednak wymknęła się spod kontroli.
Schodzimy z prędkością 10 000 stóp na minutę
Chwilę później poinformowała o wzroście prędkości opadania do 20 000 stóp na minutę. Pilotka krzyknęła, że samolot rozbi się o ziemię. Kontroler próbował utrzymać kontakt z załogą, odpowiadając: „Jestem z wami, rozmawiajcie ze mną”.
Rozbijemy się o ziemię!
Cholera, nie mamy już czasu!
Usłyszał, że samolot przechyla się pod kątem 60 stopni i gwałtownie traci wysokość. Chwilę później samolot uderzył w ziemię, wywołując ogromną kulę ognia. Maszyna zahaczyła o drzewo i zerwała linie energetyczne.
Siła uderzenia pozostawiła w ziemi krater, a szczątki odrzutowca i jeden z domów mobilnych stanęły w płomieniach. Według NYPost wszyscy pasażerowie są uznawani za prawdopodobnie zmarłych.