Niepokojące alerty w Ukrainie. Władze mówią o cyberataku
W niedzielę wieczorem ukraińscy użytkownicy aplikacji „Air Alert” otrzymali fałszywe komunikaty o zagrożeniach nuklearnych, chemicznych i walkach ulicznych.
W niedzielę wieczorem ukraińscy użytkownicy aplikacji „Air Alert” dotyczącej alarmów w kraju zaczęli dostawać komunikaty dotyczące zagrożeń nuklearnych, chemicznych oraz ryzyka wystąpienia walk ulicznych. Informacje nie były prawdziwe, doszło prawdopodobnie do ataku hakerskiego.
W serwisach społecznościowych udostępniane są zrzuty ekranu z mapą alarmów lotniczych. W rejonie Kijowa miały pojawić się na niej równocześnie symbole kilku typów niebezpieczeństw, w tym skażenia radiacyjnego i chemicznego.
Reakcja władz
Do możliwej zewnętrznej ingerencji w aplikację odniósł się Andrij Kowalenko, były szef Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji przy Radzie Bezpieczeństwa Narodowego.
Mogło dojść do nieautoryzowanego dostępu do aplikacji alarmów lotniczych. To może być cyberatak. Proszę oczekiwać oficjalnych komunikatów
Na ten moment nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia, że aplikacja została zhakowana. Nie podano również informacji o osobach, które mogłyby odpowiadać za potencjalny atak.
Zalecenia dla mieszkańców
Przedstawiciele Sił Powietrznych Sił Zbrojnych Ukrainy zapewnili, że na obszarze państwa nie występuje żadne zagrożenie radiacyjne.
Osobom przebywającym w Kijowie zalecono czerpanie informacji wyłącznie z oficjalnych komunikatów Kijowskiej Miejskiej Administracji Wojskowej, Państwowej Służby do spraw Sytuacji Nadzwyczajnych oraz Sił Powietrznych Sił Zbrojnych Ukrainy. Jednocześnie zaapelowano, by nie lekceważyć sygnałów alarmu lotniczego.