
Polska rajem dla oszustów. Waldemar Żurek ujawnia, co go spotkało
Polska staje się rajem dla oszustów, którzy bezkarnie naciągają klientów, a prokuratura w zaledwie 10 proc. przypadków skierowuje akty oskarżenia.
Rok temu pani Mirosława zapłaciła około 70 tys. zł firmie budowlanej Mateusza M. za remont domu. Mężczyzna zdemolował jej podwórko i zniknął. Ta była jedną z ponad stu osób potraktowanych w podobny sposób. W reportażu „Raj dla oszustów” ujawniono fragment rozmowy, w której Mateusz M. w serii wulgaryzmów i gróźb domaga się zapłaty za niewykonaną pracę.
Mimo wszystko prokuratura nie uznała, że Mateusz M. jest oszustem. - Panuje przyzwolenie dla takich ludzi, czyli oszustów, naciągaczy. To jest raj dla nich - stwierdziła pani Mirosława.
Statystyki oszustów
Innym przykładem jest pani Małgorzata, która przekazała oszczędności całego życia Marcinowi M. na budowę domu. Mężczyzna wziął pieniądze, ale nie zamierzał wywiązać się ze zlecenia. Mimo zgłoszenia i przedstawienia listy oszukanych osób, prokurator odmówił wszczęcia postępowania.
Statystyki z ostatnich trzech lat są alarmujące. W skali całego kraju prowadzono ponad pół miliona postępowań związanych z oszustwami, ale zaledwie 10 proc. zakończyło się skierowaniem aktu oskarżenia. W przeszło 200 tys. przypadków nie udało się ustalić sprawcy.
Wynika to przede wszystkim z tego, że my musimy udowodnić sprawcy przestępstwa zamiar jego popełnienia, czyli od samego początku wiedzę i chęć popełnienia tego przestępstwa.
Problem z udowodnieniem
Sędzia Sądu Najwyższego prof. Włodzimierz Wróbel wyjaśnia, że pojęcie oszustwa w prawie karnym różni się od jego potocznego rozumienia. - Nie każde nadużycie czyjegoś zaufania, nie każde wprowadzenie w błąd, nie każda transakcja, która nam się wydaje niekorzystna, jest oszustwem - tłumaczy.
Kolejną grupą poszkodowanych są hodowcy drobiu ze wschodniej Polski, którzy stracili ok. 5 mln zł. - To bardzo dużo nas kosztowało łez, nerwów, obgryzionych paznokci. Nie wierzę w odzyskanie pieniędzy - mówi Marta Grabińska.
Prokuratorzy podkreślają, że muszą udowodnić zamiar oszustwa, co jest trudne. - Osoby, które są brane pod uwagę jako potencjalni sprawcy, to są osoby po pierwsze inteligentne, doświadczone i bezczelne - tłumaczy prok. Piotr Antoni Skiba.
Doświadczenie ministra
O działaniach państwa w walce z oszustami mówił szef resortu sprawiedliwości Waldemar Żurek, który sam padł ofiarą oszustwa. - Zostałem naciągnięty - przyznał. Minister opowiedział o zakupie przedmiotu kolekcjonerskiego przez internet, po którym nie otrzymał towaru.
Po złożeniu zawiadomienia, osoba, która miała wysłać przedmiot, wysłała mu trzy bezwartościowe rzeczy. Sprawa została umorzona, ponieważ „coś dostał”. - Polecono mi żebym szedł do postępowania cywilnego. Ja się odwołuję od tego do sądu i mówię: Nie o to chodzi, zupełnie - argumentował.
Minister Żurek zadeklarował chęć zbadania, czy prokuratorzy boją się wnosić akty oskarżenia. - Jak udowodnić zamiar? Musimy przejść na te zasady logiki prawniczej: jeżeli zrobiłeś to w taki sposób, to znaczy, że przewidywałeś wcześniej i o to ci chodziło - tłumaczył.