
Zalew śmieciowych treści zniszczy samą AI? Medialny gigant uderza w Dolinę Krzemową
Robert Thomson, szef News Corp, ocenił, że zalew niesprawdzonych informacji w internecie zaszkodzi rozwojowi samej sztucznej inteligencji.
Szef News Corp ocenił, że zadaniem dziennikarzy jest opisywanie teraźniejszości oraz „tworzenie pierwszej wersji historii”. Jak ocenił, AI ma z natury „charakter retrospektywny” i nie jest w stanie zastąpić pracy reporterów na miejscu wydarzeń.
Thomson zaznaczył, że przy wykorzystaniu nowych technologii w redakcjach niezbędny jest stały nadzór człowieka. Zwrócił uwagę na różnicę w sposobie funkcjonowania AI i człowieka - AI działa w sposób liniowy i wyłącznie schematyczny, podczas gdy ludzie mają zdolność myślenia wielokierunkowego.
Jak dodał, podpis dziennikarza pod tekstem stanowi swoistą umowę z czytelnikiem, znak, że osoba podpisana pod materiałem ponosi za niego pełną odpowiedzialność.
Strategia zalotów i pozwów
Thomson skrytykował przedsiębiorstwa technologiczne za to, że inwestują ogromny kapitał w półprzewodniki i centra danych, ale nie przewidują odpowiednich rekompensat dla twórców treści. Jego zdaniem w długiej perspektywie zalew materiałów niskiej jakości w internecie zaszkodzi rozwojowi samej AI.
„Licencje albo procesy sądowe”
W kwestii ochrony praw autorskich szef News Corp podkreślił, że jego koncern przyjął strategię „zalotów i pozwów”. Zawiera umowy licencyjne z podmiotami dążącymi do uczciwego porozumienia – takimi jak OpenAI, Meta i Google – ale pozywa firmy, które bezprawnie pobierają tworzone treści.
Thomson ostrzegł, że przyzwolenie na kradzież materiałów niszczy kulturę, a w konsekwencji uderza w rozumienie świata przez ludzi.