Ten temat może zdominować kampanię wyborczą w 2027 r. „Bomba z opóźnionym zapłonem” - Zero.pl
Stan finansów publicznych stał się głównym tematem politycznym na rok przed wyborami parlamentarnymi w Polsce. Rząd i opozycja prezentują odmienne stanowiska w kwestii zadłużenia państwa.
Na niecały rok przed wyborami parlamentarnymi w Polsce stan finansów publicznych stał się jednym z głównych tematów politycznych. Politycy opozycji wskazują na zły stan finansów państwa, podczas gdy rząd podkreśla dobre wskaźniki gospodarcze. Opinia publiczna przechodzi przyspieszony kurs z długu i deficytu, słuchając pomysłów polityków na to, jak okiełznać te problemy.
Bomba z opóźnionym zapłonem
Rząd sam podał opozycji wdzięczny temat. W opublikowanej we wrześniu strategii zarządzania długiem publicznym wyłożył kawę na ławę: wkrótce potkniemy się o ustawowe progi ostrożnościowe. Państwowy dług publiczny (PDP) oraz państwowy dług publiczny netto w 2028 r. osiągną poziom powyżej 55 proc. PKB, a to uruchomi procedurę oszczędnościową w 2030 r.
Będzie ona wymagała cięć wydatków – w tym tych związanych z podwyżkami pensji w budżetówce czy waloryzacją emerytur i rent. Resort finansów pokazał też projekt budżetu na 2027 r., który spotkał się z krytyką Rady Fiskalnej. „Projekt prezentuje trwałą i głęboką nierównowagę finansów publicznych” – oceniła Rada.
Debata o finansach
Narastające zadłużenie Skarbu Państwa (2,27 bln zł na koniec września) i deficyt budżetowy rokrocznie przekraczający 200 mld zł (zrealizowane 211 mld zł w 2024 r., szacowane 276 mld zł w 2025 r. i założone 272 mld zł na 2026 r.) skłoniły posłów PiS do złożenia wniosku o wotum nieufności dla ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego. Wniosek nie przeszedł, ale debata o finansach publicznych trwa.
Wyzwanie dla przyszłego rządu
– Musimy rozbroić tę bombę. To jedno z głównych wyzwań, z którymi zmierzymy się w najbliższych wyborach. Niezależnie od tego, czy finanse publiczne będą tematem kampanii, kolejny rząd będzie musiał odwrócić trend lawinowo rosnącego długu. Trzeba to zrobić bez duszenia gospodarki i cięć prowadzących do powrotu modelu z lat 90., kojarzonego z recesją i bezrobociem – mówi Marcin Horała.
Jedną z recept Rozwoju Plus jest korekta obecnej siatki świadczeń socjalnych. – „Nic, co dane, nie będzie odebrane” – my tak nie powiemy. Do wszystkiego trzeba bowiem podchodzić racjonalnie – dodaje Horała. Polacy nie mają się czym martwić – twierdzi poseł KO Witold Zembaczyński.