
Skok stulecia na 6 miliardów dolarów. FBI oskarża reżim Kima ws. Binance
Federalne Biuro Śledcze oficjalnie przypisało Korei Północnej kradzież ponad 6 mld dolarów z giełdy kryptowalut Binance, największy w historii tego typu incydent.
Federalne Biuro Śledcze oficjalnie przypisało odpowiedzialność za cyberatak i kradzież ponad 6 mld dolarów z giełdy kryptowalut Binance władzom Korei Północnej. Według FBI cyberprzestępcy powiązani z Pjongjangiem starają się „wyprać” skradzione aktywa, zamieniając je na cyberwalutę ethereum.
Biuro poinformowało, że spodziewa się „dalszych etapów” prania skradzionych aktywów cyfrowych i wezwało firmy z branży do blokowania transakcji z wymienionymi w komunikacie adresów cyfrowych.
Odbudowa strat
Sama giełda poinformowała, że odtworzyła 90 proc. aktywów, które zostały skradzione przez hakerów. Wykorzystała do tego własne środki i fundusze rezerwowe, zapewniając jednocześnie, że użytkownicy nie poniosą finansowych konsekwencji kradzieży.
Pierwsza seria wypłat (…) została otwarta w sieci bitcoina
Giełda zapowiedziała, że wypłaty będą wznowiane stopniowo, z priorytetami zgodnie z bazą danych poleceń transakcji użytkowników z ubiegłego tygodnia. Proces może jednak wiązać się z „tymczasowymi opóźnieniami” z powodu dużej liczby transakcji.
Reakcje władz
Do sprawy odniósł się prezydent Donald Trump, stwierdzając, że władze wciąż zbierają informacje. Ocenił jednak, że nie wiadomo, czy Korea Północna faktycznie jest odpowiedzialna za atak. Jeśli się okaże, że to oni, to z nimi porozmawiamy - zapewnił Trump.
Już wcześniej w raporcie firmę TRM Labs powiązała atak na Binance z hakerami z Korei Północnej. Cyberprzestępczość jest znaczącym źródłem przychodów dla reżimu w Pjongjangu, choć skok na Binance był największym w historii tego typu incydentem.