
Kulisy ucieczki Bolsonaro z Brazylii do USA. CNN: Towarzyszył mu były agent Mosadu - Gazeta
Flavio Bolsonaro, brazylijski senator, uciekł do USA z pomocą międzynarodowej, przekraczając granicę z Argentyną na włoskim paszporcie.
Brazylijski senator Flavio Bolsonaro, objęty kilkoma postęowaniami w Brazylii, uciekł do USA pomimo sądowego zakazu wyjazdu. Polityk przekroczył granicę z Argentyną, posługując się włoskim paszportem, a jego paszport brazylijski został unieważniony przez władze.
Bolsonaro przegrał w drugiej turze wyborów prezydenckich z obecnym prezydentem Luizem Inacio Lulą da Silvą. Lula otrzymał niecałe 51,8 proc., a Bolsonaro - nieco ponad 48,2 proc. ważnych głosów.
Międzynarodowa pomoc
Według CNN Brasil Bolsonaro otrzymał „międzynarodową pomoc z co najmniej dwóch państw” podczas ucieczki do USA, która odbyła się przez Argentynę i Ekwador. Polityk publicznie podziękował za pomoc prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi i prezydentowi Argentyny Javierowi Mileiowi.
Były agent Mosadu
Zdaniem dziennikarzy CNN Brasil, już 19 października, na kilka dni przed drugą turą wyborów, do Brazylii mógł przybyć były agent Mosadu, obecnie obywatel USA, który później podobno towarzyszył Bolsonaro w podróży do Argentyny. Stacja nie podała nazwiska domniemanego agenta, ale zaznaczyła, że był w pojeździe z Bolsonaro w chwili przekraczania granicy.
„New York Times” podał, powołując się na anonimowe źródło, że przelot Bolsonaro prywatnym samolotem z Argentyny do USA został zaaranżowany przez urzędnika Białego Domu Jasona Millera.
Kulisy ucieczki
Argentyńska prasa ustaliła, że w czasie wyjazdu Bolsonaro w przygranicznym mieście Puerto Iguazu przebywał Santiago Caputo, jeden z najbliższych współpracowników prezydenta Argentyny. Sekretarz stanu USA Marco Rubio zapewnił, że rząd jego kraju nie pomógł Bolsonaro w wyjeździe.
Brazylijscy śledczy ustalili, że Bolsonaro i jego rodzina przejechali z Brazylii do Argentyny dwoma vanami. Po wyjeździe do USA Bolsonaro opublikował oświadczenie, w którym określił się jako „przywódca Brazylii” i ocenił, że „przestępcy ukradli wybory”.