Nie mają gdzie chować zmarłych. Izraelska armia równa Gazę z ziemią
W Strefie Gazy zginęło ponad 74 tys. Palestyńczyków, a izraelskie wojsko zniszczyło ponad 40 z 60 istniejących cmentarzy.
W zrujnowanej Strefie Gazy niemal całkowicie wyczerpały się miejsca pochówku, a koszt najprostszego pogrzebu stał się dla pogrążonych w nędzie mieszkańców barierą nie do przejścia. Zniszczeniu uległy nie tylko lokalne kwatery, ale również historyczne nekropolie alianckich żołnierzy z czasów wojen światowych, w tym Polaków.
Skala zniszczeń
Według ministerstwa ds. religijnych w Strefie Gazy izraelskie wojsko zniszczyło ponad 40 z około 60 istniejących cmentarzy. Nekropolie były rozkopywane, zasypywane przez buldożery lub niszczone podczas bombardowań. Zniszczenia dokumentowali także dziennikarze śledczy Bellingcat, analizując zdjęcia satelitarne.
Niszczą nasze domy nad naszymi głowami, a z gruzów tych domów budujemy nasze groby
Koszt i brak miejsca
Pogrzeb kosztuje obecnie od 700 do 1000 szekli, czyli ok. 880–1250 zł, między innymi z powodu niedoboru materiałów. Dla wielu rodzin to kwota nieosiągalna, zwłaszcza że ponad 90 proc. mieszkańców Strefy Gazy w wieku produkcyjnym nie ma pracy.
W takich warunkach groby przybierają formę niewielkich kopców piasku. Rodziny oznaczają je kamieniem i kartką z nazwiskiem zmarłego. Z braku pieniędzy oraz materiałów do wykonania nagrobków wykorzystują gruz ze zniszczonych domów, błoto i blachę falistą.
Historia i konsekwencje
W lutym 2026 r. „Guardian” opisał zniszczenie miejsc pochówku ponad 100 żołnierzy alianckich z II wojny światowej, w tym Australijczyków, Brytyjczyków i Polaków. Uszkodzeniu uległy również kwatery brytyjskich żołnierzy z I wojny światowej.
Nekropolie w Strefie Gazy były przepełnione jeszcze przed rozpoczęciem wojny, która wybuchła po ataku Hamasu na Izrael 7 października 2023 r. Ciała pozostają także w szpitalnych kostnicach, a coraz częściej kilka osób chowa się w tym samym grobie. Część rodzin nie zna miejsca pochówku swoich bliskich ani losu ich szczątków.