Marek Safjan o Trybunale Konstytucyjnym. "Była to instytucja czysto pozorna"
Profesor Marek Safjan, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, ocenił, że TK przed piątkowymi wydarzeniami nie istniał jako realna instytucja.
W sobotę profesor Marek Safjan, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, były sędzia TSUE oraz przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, był gościem „Faktów po Faktach” w TVN24. Pytany o stan TK przed piątkowymi wydarzeniami, stwierdził, że instytucja nie istniała jako realny organ.
Tego dnia doszło do eskalacji po ogłoszeniu przerwy w czynnościach prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Kierującą pracami trybunału została sędzia Anna Korwin-Piotrowska, wybrana przez obecny Sejm. W odpowiedzi prezydent Karol Nawrocki przerwał lot do Senegalu i przyjechał do siedziby TK.
Stan trybunału
Były prezes TK ocenił, że instytucja była czysto pozorna. - Był problem taki, że trybunał nie istniał. Tak naprawdę była to instytucja czysto pozorna, która nie wykonywała żadnych funkcji, do których została powołana - zaznaczył Safjan.
Trybunał, pamiętajmy, był kierowany przez osobę powołaną w wadliwie ukształtowanej procedurze, ponieważ z udziałem osób, które nie były sędziami
Zwrócił uwagę, że wszystkie składy powoływane przez prezesa Święczkowskiego były nieprawidłowe, ponieważ nie uwzględniały sędziów wybranych legalnie przez Sejm.
Ocena „zamachu stanu”
Safjan odniósł się do używanego przez polityków prawicy terminu „zamach stanu”. - Muszę powiedzieć, że używanie tego terminu jest oczywiście kompletnie nieuprawnione - ocenił.
Czym jest niedopuszczanie wybranych skutecznie, legalnie przez Sejm sędziów do orzekania w Trybunale Konstytucyjnym? Przecież to jest paraliżowanie najważniejszego organu kontroli konstytucyjności prawa, który istnieje w naszym systemie ustrojowym. To jest nic innego tylko właśnie w gruncie rzeczy jawne łamanie, czy można by użyć mocniejszego słowa, prawdziwa kpina z konstytucji
Rola prezydenta
Pytany o rolę prezydenta w kryzysie, Safjan stwierdził, że wszystkie instrumenty, które mogłyby rozwiązać sytuację, znajdowały się w jego rękach. - Wszystkie inne instrumenty, które mogły być zastosowane, nie zostały użyte. Te instrumenty znajdowały się w rękach prezydenta Rzeczypospolitej - powiedział.
Jego zdaniem prezydent mógł zakończyć kryzys na początku roku, odmawiając jednak przyjęcia ślubowania nowych sędziów, stworzył podstawy do paraliżu trybunału. - To stworzyło podstawy panu sędziemu Święczkowskiemu do tego, żeby odmawiał uwzględniania tych sędziów w składach orzekających - wyjaśnił.
Safjan uznał, że decyzja sędzi Korwin-Piotrowskiej o przejęciu kierowania TK była konieczna w sytuacji zagrożenia dla funkcjonowania instytucji. - Interpretacja idzie w tym kierunku, by skoncentrować się na przesłance artykułu 130 [ustawy Prawa o ustroju sądów powszechnych], w której istnieje stan zagrożenia dalszego wykonywania funkcji przez określonego sędziego - powiedział.