Brytyjczycy coraz bardziej chcą powrotu do UE. Nowy sondaż pokazuje zmianę nastrojów
66 proc. Brytyjczyków opowiada się za odwróceniem brexitu i powrotem do Unii Europejskiej, podczas gdy tylko 30 proc. chce pozostać poza Wspólnotą, wynika z najnowszego sondażu opublikowanego przez dziennik The Independent.
W porównaniu do majowego sondażu liczba zwolenników powrotu do UE wzrosła o 4 pkt. proc., a liczba przeciwników spadła o 3 pkt. proc. W grupie badanych deklarujących, że prawdopodobnie zagłosowaliby w ewentualnym nowym referendum, zwolennicy Unii mieliby przewagę 63 do 34 proc.
Według sondażu powrót do UE chciałoby 73 proc. badanych w wieku poniżej 35 lat. Chciałoby tego 77 proc. tych, którzy w ostatnich wyborach głosowali na Partię Pracy, oraz 31 proc. wyborców konserwatywnych.
Ipsos Mori przebadało reprezentatywną grupę 1109 dorosłych Brytyjczyków pomiędzy 15 a 22 października.
Premier Burnham otwiera dyskusję
Sondaż ukazał się w czasie, gdy w Królestwie powróciła debata na temat Unii Europejskiej i brexitu. Premier Andy Burnham zapowiedział narodową konwersację na temat stosunków z UE, dodając, że brexit w obecnym kształcie nie działa, szkodząc gospodarce i ograniczając zdolność kraju do kontroli imigracji.
Szczyt UE—Zjednoczone Królestwo 20 listopada
20 listopada ma się odbyć szczyt UE—Zjednoczone Królestwo, na którym politycy mają omawiać zbliżenie stosunków. Jednak wiele jest znaków zapytania.
— Wiemy, że nowy premier wprawił piłkę w ruch, ale nie jesteśmy pewni, czy on sam wie dokładnie, gdzie miałaby się ona ostatecznie znaleźć — powiedział PAP jeden z unijnych dyplomatów, zastrzegając sobie anonimowość.
Długie spory o Europę
Brytyjskie spory o Europę mają długą historię. Królestwo przystąpiło do Wspólnoty w 1973 r. w wyniku decyzji konserwatywnego rządu, a już niespełna dwa lata później lewica zorganizowała referendum, które mogło doprowadzić do wyjścia. W owym czasie głosy sprzeciwiające się Wspólnemu Rynkowi dochodziły głównie z lewej strony politycznej, a rządzący laburzyści byli podzieleni w tej sprawie.
Dyskusje na temat Europy w dużej mierze ucichły po tym, gdy obywatele powiedzieli Wspólnocie „tak”. W latach 90. integracja europejska zaczęła się zacieśniać, a ruch eurosceptyczny — tym razem po prawej stronie — odżył podczas zażartych dyskusji nad Traktatem z Maastricht, ustanawiającym m.in. europejskie obywatelstwo.
W 1994 r. miliarder James Goldsmith założył Partię Referendum, która głośno domagała się głosowania nad wyjściem z nowo utworzonej Unii. Rok wcześniej historyk z London School of Economics Alan Sked utworzył eurosceptyczną partię UKIP, której liderem został potem Farage.
Opór wobec integracji rósł w Partii Konserwatywnej, która z biegiem czasu była w tej kwestii coraz bardziej podzielona. Lider Torysów David Cameron zapowiedział przed wyborami w 2015 r. referendum brexitowe. Po pierwsze dlatego, że z prawej strony jego partię zaczęła „obchodzić” UKIP. Po drugie, by przeciąć wewnątrzpartyjne dyskusje, które jeszcze w 2006 r. nazwał „gadaniem w kółko o Europie”.
Co więcej, „tak” powrotowi do Unii powiedziałoby teraz 16 proc. zwolenników antyunijnej Reform UK Nigela Farage'a.