Autobiografia Kulczyk: Warszawa i Poznań nie chciały muzeum i kolekcji wartej ok. 100 mln euro
Grażyna Kulczyk, jedna z najważniejszych kolekcjonerek sztuki w Europie, zaoferowała miastom Warszawa i Poznań sfinansowanie budowy muzeum ze swoją kolekcją wartą ok. 100 mln euro. Oba miasta odrzuciły propozycję.
W autobiografii „Budując” Grażyny Kulczyk, przygotowanej we współpracy z Pawłem Goźlińskim, głównym tematem jest sztuka, a nie biznes. Kolekcjonerka, jedyna osoba z Europy Środkowo-Wschodniej na liście Top 200 Collectors, zaoferowała polskim miastom sfinansowanie budowy muzeum ze swoją kolekcją wartą ok. 100 mln euro. Warszawa i Poznań odrzuciły propozycję.
Z ofertą udostępnienia kolekcji w Warszawie miliarderka zgłosiła się do prezydentki miasta Hanny Gronkiewicz-Waltz. Zadeklarowała kupno działki nad Wisłą oraz budowę Muzeum Sztuki Współczesnej i Performansu o kubaturze 10 tys. metrów kwadratowych. Miasto miało zapewnić tylko utrzymanie gmachu, a w zamian mieć opcję przejęcia muzeum w umówionym terminie.
Warszawa: działka, której nikt nie chciał
Od 2015 r. do połowy 2017 r. prezydentka Gronkiewicz-Waltz nie znalazła czasu na poważną rozmowę z Kulczyk o koncepcji muzeum. Kolekcjonerkę odsyłano do urzędników niższego szczebla. Miasto miało sabotować projekt, wskazując na konieczność rozpisania konkursu na projekt architektoniczny.
Wizja władz Warszawy była zdumiewająca: muzeum, które wybuduję za swoje pieniądze, miałoby być uzależnione od sytuacji politycznej w ratuszu
Susz: muzeum w klasztorze
Po odrzuceniu propozycji przez Warszawę, Grażyna Kulczyk zdecydowała się na budowę muzeum w szwajcarskim Susch, między St. Moritz i Davos. Miliarderka zakupiła i przebudowała dawny gmach klasztoru na pielgrzymim szlaku do Santiago de Compostela, wyposażając go w dzieła ze swojej kolekcji.
Poznań: projekt Tadao Andō
Wcześniej, po sukcesie Starego Browaru, Kulczyk zaproponowała Poznaniu budowę muzeum podziemnego, z wodospadem i projektem japońskiego architekta Tadao Andō, laureata Nagrody Pritzkera. Miliarderka zaoferowała pokrycie wszystkich kosztów, ale miasto odmówiło.
Dziela z kolekcji Grażyny Kulczyk można oglądać w Szwajcarii, podczas gdy w Polsce nie ma stałego miejsca prezentacji jednej z najważniejszych polskich kolekcji sztuki. Ministerstwo Kultury i władze metropolii pozostały obojętne na tę sytuację.