Ambasadorowie zrezygnowali. Sikorski: "Dowiedli, że się nie nadają"
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski skrytykował rezygnację Pawła Solocha i Jakuba Kumocha, oskarżając ich o nieprofesjonalne zachowanie pod wpływem nacisków z Pałacu Prezydenckiego.
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w wystąpieniu w TVN24 skrytykował zachowanie prezydenta Andrzeja Dudy wokół Trybunału Konstytucyjnego. Szef dyplomacji ostro odniósł się do rezygnacji Pawła Solocha i Jakuba Kumocha, wskazując, że działali oni pod wpływem bezpośrednich instrukcji z otoczenia głowy państwa.
Naciski na dyplomatów
Sikorski ocenił, że rezygnacja obu dyplomatów to „niefortunna sytuacja” i „nieprofesjonalne zachowanie”. Podał, że zostali do tego nakłaniani przez personel prezydenta. „Ci dżentelmeni dowiedli tego, że nie nadają się na zawodowych dyplomatów” - stwierdził minister.
Mam informacje, jakoby polscy ambasadorowie otrzymywali telefony nakłaniające ich do rezygnacji ze stanowisk po wczorajszych wydarzeniach w TK. Wkrótce ma się odbyć tzw. konwent służby zagranicznej, na którym będą wyłaniani nowi kandydaci na kolejnych ambasadorów, i tam też są naciski, aby wycofywać swoje kandydatury
Krytyka prezydenta
Szef MSZ nazwał praktyki nacisków na służbę zagraniczną „skandaliczną uzurpacją wpływu”. Zapowiedział, że za to odpowiada przed Sejmem, a jeśli trzeba, to i przed prokuratorem. „To jest takie wyobrażenie Pałacu Prezydenckiego o tym, że rząd ma odpowiadać, a Pałac będzie sobie rządził” - grzmiał.
Sikorski zapowiedział, że nie wpuści prezydenta do MSZ bez zaproszenia. „To, że jest protokolarnie pierwszą osobą w państwie, nie znaczy, że może zastępować inne osoby w państwie” - podkreślił. Dodał, że prezydent próbuje ustanowić system prezydencki bez zmiany konstytucji.
Ostrzeżenia dla prawicy
Minister odniósł się też do propozycji Szymona Hołowni o spotkaniu prezydenta z premierem. Żeby takie porozumienie było możliwe, prezydent musiałby ustąpić z próby przejęcia władzy wbrew konstytucji - stwierdził.
Sikorski ostrzegł prawicowych polityków przed sojuszami ze skrajnymi ugrupowanami. „Gdy prorosyjskie media czy propagandyści Putina chwalą polskich polityków, to powinni się dwa razy zastanowić” - podkreślił, odnosząc się do zdjęcia Jarosława Kaczyńskiego z Grzegorzem Braunem.