Trump oswaja Putina. Rachunek zapłaci Europa i Ukraina
Donald Trump zawarł porozumienie z Putinem o dostawach rosyjskiego diesla do USA, łamiąc wcześniejsze sankcje i wywołując oburzenie po obu stronach Atlantyku.
Jeszcze niedawno polityka Zachodu wobec Rosji opierała się na izolacji gospodarczej Kremla, ograniczaniu jego dochodów z eksportu surowców oraz presji sankcyjnej. Donald Trump po raz kolejny, nie oglądając się na sojusze, zmienia tę narrację, negocjując z Moskwą zakończenie wojny w Ukraini ponad głowami wszystkich, a równolegle otwierając perspektywę powrotu do współpracy gospodarczej.
W ciągu zaledwie kilku tygodni amerykański prezydent pokazał, że robienie doraźnych interesów z Moskwą jest akceptowane, jednocześnie wzmacniając nacisk na Ukrainę, by ta ograniczyła uderzenia w rosyjską infrastrukturę energetyczną. Od europejskich sojuszników oczekuje bardziej powściągliwej retoryki wobec Rosji.
Paliwowy przełom
Punktem zwrotnym była decyzja o zakupie rosyjskiego diesla. 9 października Trump ogłosił porozumienie z Putinem dotyczące dostaw ponad 300 tys. ton rosyjskiego oleju napędowego na rynek amerykański i światowy. Układ ten wywołał oburzenie po obu stronach Atlantyku, a nawet republikani oskarżyli Trumpa o łamanie amerykańskich norm prawnych.
Prezydent USA odstąpił od stosowania części nowych sankcji i ceł przewidzianych w tzw. Graham Act, które sam kilka tygodni wcześniej podpisał. Celem było obniżenie rekordowo wysokich cen diesla w USA jeszcze przed listopadowymi wyborami do Kongresu.
Pierwszy tankowiec przewożący 40 tys. ton rosyjskiego diesla wypłynął z portu Primorsk w kierunku Nowego Jorku w połowie października. Według danych żeglugowych ma dotrzeć do USA 7 listopada. Otoczenie Trumpa z miejsca zaś przystąpiło do akcji, aby ostrą krytykę zamienić w „genialną strategię” prezydenta USA.
Dzięki temu dealowi Putin zyskał przeświadczenie o słabości Zachodu i poczucie, że zasada „business as usual” to tylko kwestia czasu i odpowiednich nacisków.
Rosja szuka nowych interesów
Rosya szybko wykorzystała porozumienie paliwowe do promowania szerszej współpracy gospodarczej. W połowie października Kiriłł Dmitrijew, dyrektor Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich, oświadczył, że umowa dotycząca diesla może otworzyć drogę do kolejnych wspólnych projektów w energetyce, LNG, Arktyce i centrach danych.
Doradca Putina Jurij Uszakow potwierdził, że rozmowy trwają, choć ich wynik pozostaje niepewny. Wicepremier Aleksander Novak podkreślił, że Rosja jest gotowa do wszelkiej współpracy gospodarczej z Zachodem.
Prof. Władimir Ponomariow, rosyjski opozycjonista i były generał, zaznacza, że Putin za sprawą polityki Trumpa wraca do gry. – Putin wierzy, że dzięki temu uda mu się, bez rezygnacji ze swoich celów, wywrzeć nacisk na Europę i osłabić jej wsparcie dla Ukrainy – stwierdza.
Gaz i interesy ponad głowami Europy
USA nie tylko oswajają wizerunek Rosji, ale załatwiają swoje interesy ponad głowami przywódców UE. Na stole pojawiły się propozycje udziału amerykańskich inwestorów w projektach umożliwiających eksport rosyjskiego gazu do Europy, w tym w gazociągach Nord Stream.
W dyskusjach o przyszłej współpracy gospodarczej pojawia się także scenariusz wznowienia tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę, zakończonego 1 stycznia 2025 r. Unia Europejska podjęła decyzję o stopniowym zakazie importu rosyjskiego gazu, z pełnym zakazem LNG od początku 2027 r.
– Rosja nie musi dziś odzyskiwać dominującej pozycji na europejskim rynku gazu, żeby ponownie zacząć wykorzystywać go politycznie. Wystarczy, że w warunkach wysokich i presji przemysłu na obniżanie kosztów zdoła przekonać część europejskich elit, że nawet ograniczony powrót rosyjskich dostaw jest racjonalnym rozwiązaniem gospodarczym – mówi Zuzanna Nowak, analityczka ds. bezpieczeństwa energetycznego.
Równolegle pojawiła się opcja sprzedaży zagranicznych aktywów rosyjskiego Łukoilu, potencjalnie warta około 20 mld dolarów. Wśród zainteresowanych są inwestorzy powiązani biznesowo z rodzinami Kushnera i Witkoffa.
Presja na Ukrainę i Europę
Normalizacja kontaktów z Rosją nie ogranicza się do gospodarki. Trump i amerykańscy negocjatorzy naciskali na Ukrainę, by ograniczyła ataki na rosyjskie rafinerie i infrastrukturę energetyczą. Pentagon w ostatnich tygodniach miał zwracać się do państw NATO, aby złagodziły publiczną retorykę dotyczącą zagrożenia ze strony Rosji.
Według prof. Ponomariowa, Putin dostrzegł w polityce Trumpa zmianę, która wykracza daleko poza bieżące negocjacje pokojowe. – Putin widzi, że zmienia się polityka Stanów Zjednoczonych wobec Europy. Niezależnie od ekstrawaganckich zachowań Donalda Trumpa rozumie, że te zmiany mają charakter długoterminowy – mówi rosyjski opozycjonista.