
Święczkowski zapowiada konsekwencje dla funkcjonariuszy. "Współczuję im"
Prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski oskarżył funkcjonariuszy o zamach na konstytucyjny organ państwa, uniemożliwiając mu wejście na teren TK.
Na antenie Polsat News Bogdan Święczkowski zarzucił funkcjonariuszom „dopuszczenie się zamachu na konstytucyjny organ państwa”. Prezes Trybunału Konstytucyjnego odniósł się do sytuacji, w której uniemożliwiono mu wejście na teren TK, zapowiadając możliwe konsekwencje prawne wobec osób zaangażowanych w te działania.
Dowódcy, którzy dopuszczają się tego zamachu na konstytucyjny organ państwa, przebywają na terenie Trybunału Konstytucyjnego bezprawnie - stwierdził Święczkowski.
Porównanie do czasów komuny
Prezes TK porównał piątkowe wydarzenia pod TK do czasów komuny. Jak mówił, półtora roku temu złożył zawiadomienie o przestępstwie ustrojowego zamachu stanu, który przerodził się w klasyczny zamach stanu.
Kiedyś były to zmotoryzowane oddziały Milicji Obywatelskiej, czyli ZOMO, a teraz są to kompanie policji prewencji - powiedział Święczkowski.
Podkreślił, że funkcjonariusze nie muszą się godzić na takie działania, gdyż mogą odmówić wykonania rozkazu, który prowadzi do popełnienia przestępstwa.
Status sędzi Korwin-Piotrowskiej
Święczkowski zakwestionował status Anny Korwin-Piotrowskiej, która została wybrana przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Jak stwierdził, nie złożyła ona ślubowania wobec prezydenta, dlatego w jego ocenie nie może podejmować działań jako sędzia.
Pani Korwin-Piotrowska nie jest sędzią, jest uzurpatorem. Po prostu wdarła się na teren Trybunału i uznała, że będzie pełnić obowiązki prezesa - powiedział prezes TK.
Święczkowski przekonywał, że wydane przez Korwin-Piotrowską zarządzenie nie ma mocy prawnej, gdyż objęcie urzędu sędziego TK wymaga spełnienia kilku warunków, w tym złożenia ślubowania przed prezydentem.