Bunt przeciw ochronie przyrody proponowanej przez Zachód. „To zielony kolonializm”
Przedstawiciele 16 krajów podpisali Deklarację z Nairobi, oskarżając bogate państwa Północy o „zielony kolonializm” i wykorzystywanie ich terytoriów bez zgody.
Naukowcy od lat alarmują, że Ziemia stoi na progu szóstego masowego wymierania gatunków. Według raportu WWF Living Planet Report 2026, w ciągu ostatnich 50 lat średnia liczebność monitorowanych populacji dzikich gatunków spadła o 73 proc. Zagrożeniem dla bioróżnorodności są coraz częstsze ekstremalne zjawiska pogodowe, będące wynikiem antropogenicznych zmian klimatu.
Społeczności rdzenne, mimo że zajmują zaledwie 22-25 proc. powierzchni planety, zamieszkują tereny, na których znajduje się 80 proc. różnorodności biologicznej. We wrześniu 60 przedstawicieli ludów rdzennych z 16 krajów podpisało Deklarację z Nairobi, oskarżając bogate państwa Północy o „zielony kolonializm”.
CO2 na wagę złota
W deklaracji czytamy: „Nasze terytoria są przedmiotem handlu na rynkach emisji dwutlenku węgla, w ramach systemów kredytów bioróżnorodności i mechanizmów kompensacyjnych, które służą »zielonemu mydleniu oczu« (greenwashingowi)”. Autorzy dokumentu twierdzą, że ich ziemie są „rozkradane przez kartele zajmujące się ochroną przyrody pod pretekstem ratowania Matki Ziemi”.
Nasze terytoria są przedmiotem handlu na rynkach emisji dwutlenku węgla, w ramach systemów kredytów bioróżnorodności i mechanizmów kompensacyjnych, które służą »zielonemu mydleniu oczu« (greenwashingowi) i maskowaniu szkodliwych działań korporacji transnarodowych.
Tymczasem lasy poza ich terytoriami traciły drzewa i uwalniały do atmosfery ok. 270 mln ton CO2 rocznie.
Opór ludów rdzennych
Badanie Conservation International potwierdziło, że praktyki rdzenne zatrzymują na ich terytoriach ponad jedną trzecią światowych zasobów „nieodwracalnego węgla”. – Odkryliśmy, że wysoki poziom magazynowania węgla i bogactwo bioróżnorodności na tych terenach nie są przypadkowe – wynikają one z nieprzerwanej obecności rdzennych mieszkańców, a nie pomimo niej – podkreśliła Sushma Shrestha.
Raport Indigenous Resistance Against Carbon wykazał, że w ciągu dekady opór rdzennych mieszkańców wobec projektów paliwowych w USA i Kanadzie powstrzymał emisje odpowiadające co najmniej 25 proc. rocznych emisji tych krajów. Sekretarz Generalny ONZ António Guterres nazwał ich „wielkimi strażnikami przyrody”.
Zielony kolonializm
Mimo zasług dla ochrony przyrody, rdzenne społeczności otrzymują mniej niż 1 proc. światowych środków na łagodzenie skutków zmian klimatu. Co więcej, ich przedstawiciele padają ofiarami przemocy – w 2023 r. prawie połowa z 200 zabitych obrońców środowiska to przedstawiciele ludów rdzennych.
W Argentynie rząd Javiera Milei dąży do wprowadzenia przepisów ułatwiających „ekspresową eksmisję” rdzennych społeczności. W minionych tygodniu przeprowadzono lub usiłowano przeprowadzić eksmisje przedstawicieli ludów Mapucze, Keczua i Mbya Guarani, których tereny interesują zagraniczni inwestorzy.
Rdzenni mieszkańcy Argentyny protestowali też przeciwko wydobyciu litu na ich ziemiach, które pochłania ogromne ilości wody i niszczy relacje z górami, od pokoleń świętymi dla tych społeczności. Wysiedlenia rdzennych ludów często odbywają się pod pretekstem ochrony przyrody, jak w przypadku Masajów w Tanzanii czy ludu Ogiek w Kenii.