
Żurek grzmi o zachowaniu prezydenta. „Widziałem znowu głowę państwa, za którą musiałem się wstydzić”
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek skrytykował zachowanie prezydenta Trybunału Konstytucyjnego Karola Nawrockiego, określając je jako skandaliczne i możliwe do naruszenia prawa.
W piątek doszło do napiętej sytuacji przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego, gdzie zebrali się protestujący, w tym politycy prawicy. Policja poinformowała o wykonywaniu czynności ustawowych na terenie TK, powołując się na informację sędzi Korwin-Piotrowskiej o możliwych zagrożeniach dla sędziów i pracowników. Trzy osoby zostały zatrzymane za przeskoczenie przez ogrodzenie, zarzuty dotycząły naruszenia miru domowego.
W związku z tymi wydarzeniami prezydent TK Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu i wrócił do Polski. Tuż przed 1:00 w nocy wszedł do siedziby Trybunału. Według relacji świadków i nagrań udostępnionych w internecie, jego zachowanie zostało określone jako skandaliczne.
Słowa ministra
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek w rozmowie z TVN24 wyraził swoje oburzenie. „Mam nadzieję, że prokuratura podejmie tutaj działania, bo to jest niedopuszczalne, żeby osoba, którą chroni immunitet prezydencki, zachowywała się w taki sposób – wdzierała się, atakowała sędziów”.
Dzisiaj widziałem znowu głowę państwa, za którą musiałem się wstydzić
Żurek nie ukrywał, że sytuacja budzi jego głęboki niepokój. „Widzieliśmy to wszyscy, to jest nagrane, więc dla mnie są to skandaliczne zachowania, wykorzystywanie tej sytuacji jeszcze do podsycania takich emocji na ulicy”.
Paraliż w Trybunale
Minister odniósł się również do sytuacji wewnątrz Trybunału. Jak przyznał, prowadzone były rozmowy z sędziami, w tym z sędzią Sochańskim, jednak nie udało się wypracować kompromisu. Żurek zaznaczył, że budżet Trybunału został wyzerowany, a zarówno pracownicy jak i obywatele czekają na jego normalne funkcjonowanie.
Minister przypomniał również o śledztwach prowadzonych przez prokuraturę dotyczących manipulacji składami sędziowskim w Trybunale. „Zarówno za czasów pani Przyłębskiej, jak i w czasach pana Święczkowskiego po prostu dobierano niezgodnie z zasadami przydziału spraw taki skład, żeby uzyskać określone orzeczenie”.