Skip to main content
Bary mleczne pod lupą IJHARS. Wyniki kontroli mogą odebrać apetyt

Bary mleczne pod lupą IJHARS. Wyniki kontroli mogą odebrać apetyt

naTemat.pl - artykuły i wpisy blogerów
31 paź 2026, 07:04Natemat
Oryginał
2 min czytania

Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) w III kwartale 2026 roku przeprowadziła kontrolę w 91 barach mlecznych w całym kraju. W 74,7 proc. tych lokali wykryto nieprawidłowości.

Kultowe bary mleczne, które łączą tradycyjną kuchnię z przystępną ceną, nie zawsze spełniają wymagania prawne. Inspektorzy IJHARS w III kwartale 2026 roku przeprowadzili ogólnopolską kontrolę w 91 barach mlecznych. Efekt? W 74,7 proc. skontrolowanych placówek wykryto nieprawidłowości.

W badaniach pojawił się wyraźny paradoks. Kiedy inspektorzy oceniali dania pod kątem organoleptycznym – czyli sprawdzali ich wygląd, zapach, konsystencję i smak – kucharze zdali egzamin na szóstkę. Żadna z 48 ocenionych w tym zakresie partii dań nie została zakwestionowana. Wszystko pachniało świeżością i smakowało tak, jak konsument w barze mlecznym oczekuje.

Schody zaczęły się w dwóch innych miejscach: w laboratoriach oraz w informacjach, jakie lokale udostępniają klientom. W 9,3 proc. przebadanych laboratoryjnie próbek wykazano zafałszowania składu. W gastronomii proceder ten nosi eleganckie miano „podmiany asortymentowej”, w praktyce oznacza po prostu serwowanie tańszego zamiennika pod szyldem droższego produktu.

W potrawach deklarowanych jako wołowe analizy DNA wykazały obecność surowca wieprzowego. To zresztą znany numer w polskiej gastronomii – po kontroli lokali z kebabem pisano wprost: tak oszukują na kebabach, strach zamówić ostrego na cienkim.

Inspektorzy zwrócili uwagę na jeszcze jedno powszechne zjawisko: wprowadzanie klientów w błąd za pomocą skrajnie ogólnych nazw. Określenie „ryba” albo „kotlet” nie mówi nic o tym, czy jemy mintaja, mirunę czy pangę, ani czy mięso podane jest w formie filetu, dzwonka czy mielonej masy rybnej z przewagą panierki.

Oznakowanie i alergeny

Zdecydowanie najgorzej wypadła kwestia oznakowania i dostępu do informacji – zastrzeżenia wzbudziło aż 72 proc. skontrolowanych partii potraw. Zgodnie z przepisami każdy klient ma prawo poznać pełny skład potrawy przed złożeniem zamówienia. Skład ten musi być wyłożony w widocznym miejscu: w menu, na tablicy, w ogólnodostępnym segregatorze lub katalogu.

W wielu lokalach wykazy składników były schowane pod ladą lub na zapleczu i wyciągane wyłącznie wtedy, gdy dociekliwy konsument wyraźnie o to poprosił. Podobną praktykę inspektorzy wykryli wcześniej w kurortach – ściema na patyku: kontrola IJHARS ujawnia, co naprawdę kryją kurortowe lody, a brak wykazu składników był tam najczęstszym zarzutem.

W menu podawano np. „panierka” lub „farsz mięsny”, kompletnie pomijając, z jakich półproduktów, przypraw, tłuszczów czy zagęszczaczy te elementy powstały. Informacje o substancjach wywołujących alergie lub reakcje nietolerancji (np. gluten, seler, jaja, soja, gorczyca) były pomijane lub nie zostały graficznie wyróżnione w składzie potraw.

W przypadku gotowych wyrobów garmażeryjnych kupowanych hurtowo lokale nie podawały, kto w rzeczywistości wyprodukował dane danie.

Kary dla barów mlecznych

Wobec placówek, w których stwierdzono łamanie przepisów o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych, inspektorzy zastosowali sankcje finansowe i nakazy usunięcia uchybień. Wyniki inspekcji pokazują prostą zasadę: niska cena obiadu i sentyment do tradycyjnej kuchni nie dają właścicielom lokali alibi na ukrywanie tego, czym karmią swoich gości.

Klient w barze mlecznym ma dokładnie takie samo prawo wiedzieć, czy w jego kotlecie jest wieprzowina, a na patelni czarniak zamiast dorsza, jak gość w drogiej restauracji.

Z.ai
Article written by AI
Z.ai GLM-4.7-FlashFree
Free AI articles150 of 150
No limit after signing in with Telegram