
Zamiast pomagać, miał okradać mieszkańców. Skandal w policji - PolsatNews.pl
Podejrzany o serię włamań dzielnicowy Damian M. trafił do aresztu na trzy miesiące. Grozi mu do 10 lat więzienia.
Dzielnicowy Damian M. pojawił się u państwa Szymkowiczów miesiąc przed włamaniem, udając zainteresowanie wypadkiem, o którym nikt nie słyszał. Mundur nosił od 13 lat, ale zamiast pomagać mieszkańcom, okradał ich.
Przyjechał prywatnym samochodem, dopytywał o monitoring i zwyczaje domowników. Właściciel domu Zdzisław Szymkowicz wspomina, że policjant chciał wiedzieć, kiedy cała rodzina będzie nieobecna.
Włamanie i śledztwo
W nocy 10 października, gdy rodzina Szymkowiczów była na weselu, dom został okradziony. Złodziej splądrował pięć pokoi, kradnąc m.in. konsolę do gier, trzy laptopy i kosztowności o wartości ponad 60 tys. zł.
Zginęło ponad 60 tys. złotych, różne kosztowności
Dowody i areszt
Cała sytuacja została zarejestrowana przez monitoring, a podejrzany został rozpoznany przez innych funkcjonariuszy. W domu policjanta znaleziono większość skradzionych rzeczy, w tym laptop z danymi pokrzywdzonego.
Damian M. został zatrzymany przez Policyjne Biuro Spraw Wewnętrznych. Nie przyznał się do winy, ale trafił na trzy miesiące do aresztu. Grozi mu do 10 lat więzienia.
Niewyjaśnione sprawy
To nie był jedyny przypadek w okolicy. Policjant podejrzewany jest o inne włamania, w tym to, które miało miejsce w dniu pogrzebu syna sąsiada Szymkowiczów. Toczy się również postępowanie administracyjne mające na celu zwolnienie go ze służby.