
"Nie było nawet w Rosji", "przywrócenie normalności". Polityczna burza po akcji policji w TK
Wejście policji na teren Trybunału Konstytucyjnego wywołało gwałtowną reakcję polityków, którzy porównali tę sytuację do wydarzeń z lat 80. i Puczu Janajewa w Rosji.
Paweł Jabłoński, polityk Rozwój Plus, porównał wejście policji na teren Trybunału Konstytucyjnego do wydarzeń z lat 80. i początku lat 90. oraz do sytuacji w Peru, Wenezueli czy nawet Rosji podczas Puczu Janajewa. Według niego, policja kontrolowana przez rząd przejęła kontrolę nad organem konstytucyjnym.
Z kolei Borys Budka, były minister sprawiedliwości i przedstawiciel koalicji rządzącej, stanowczo zaprzeczył, by policja znajdowała się w środku Trybunału. Podkreślił, że działania służb mają na celu zabezpieczenie sytuacji i zapobieganie eskalacji ze strony osób podpuszczanych przez polityków.
Przywracanie normalności
Budka uznał obecne działania za element „przywracania normalności” po 8 latach, w których jego zdaniem polityki PiS-u „zawłaszczyli” Trybunał. Wyjaśnił, że prezes TK Bogdan Święczkowski nie uznał zmian w składzie Trybunału, w związku z czym prokurator generalny skierował przeciwko niemu wniosek dyscyplinarny.
Zamach na ustrój
Poseł PiS Sebastian Kaleta uznał interwencję policji za przywracanie normalności „pałą” i „uchwałą reżimu Donalda Tuska”. Oparł się na artykule 128 Kodeksu Karnego, który przewiduje karę pozbawienia wolności od 3 do 20 lat za usunięcie przemocą konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej.
Europarlamentarzystka Konfederacji Anna Bryłka oceniła, że obrazki sprzed Trybunału pokazują „zamach” i „zaprowadzanie ładu konstytucyjnego uśmiechniętej dyktatury”. Podkreśliła, że nie ma podstaw prawnych do zawieszenia sędziego Święczkowskiego, co według niej szkodzi wizerunkowi Polski.