Awantura o Siergieja Ławrowa na szczycie G20. USA odwołały wspólne zdjęcie
Sekretarz stanu USA Marco Rubio zdecydował w czwartek wieczoru o całkowitym odwołaniu wspólnego zdjęcia szefów dyplomacji państw G20, które odbywały się w Atlantie, z powodu sprzeciwu części europejskich dyplomatów wobec udziału rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa.
Przedstawiciele kilku państw europejskich sprzeciwili się udziałowi w tradycyjnym wspólnym zdjęciu, ponieważ miał się na nim znaleźć minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow.
Według dwóch amerykańskich urzędników, którzy rozmawiali z agencją Associated Press pod warunkiem zachowania anonimowości, część europejskich dyplomatów zagroziła, że opuści ceremonię, jeśli będzie musiała pozować z przedstawicielem Kremla.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio zdecydował w czwartek wieczoru o całkowitym odwołaniu wspólnego zdjęcia. Uznał, że spór odwróciłby uwagę od zasadniczych tematów spotkania.
Kontrowersje wokół wizyty Ławrowa
Obecność rosyjskiego ministra budzi kontrowersje wśród zachodnich sojuszników Stanów Zjednoczonych, szczególnie w związku z nasileniem rosyjskich ataków na Ukrainę.
Ławrow niezwykle rzadko odwiedza państwa NATO od rozpoczęcia pełnoskalowej rosyjskiej inwazji w lutym 2022 roku. Jego przyjazd do Atlanty jest tym bardziej znaczący, że administracja Donalda Trumpa zdecydowała się ostatnio na złagodzenie części restrykcji wobec Moskwy oraz czasowe ograniczenie wsparcia logistycznego i wywiadowczego dla Ukrainy.
Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa stwierdziła, że delegacja Ławrowa napotkała trudności z uzyskaniem amerykańskich wiz, które rozwiązano dopiero w ostatniej chwili. Według Zacharowej problemy te mogły świadczyć o tym, iż nie wszyscy w Waszyngtonie byli zadowoleni z przyjazdu rosyjskiego ministra.
Zaproszenie go wydaje się polityczną głupotą – ocenił Ian Kelly, były ambasador USA w Gruzji, obecnie wykładowca Northwestern University.
Kelly zwrócił uwagę, że część republikańskich kongresmenów jest niezadowolona z ugodowej polityki Trumpa wobec Putina. Jego zdaniem demokraci mogą wykorzystać obecność Ławrowa do krytykowania administracji przed wtorkowym głosowaniem.
Ekspert ocenił także, że udział rosyjskiego ministra utrudni wypracowanie wspólnego stanowiska państw G20 wobec wojny w Ukrainie.
Inne problemy spotkania
Na spotkanie nie zaproszono przedstawicieli Ukrainy, chociaż wcześniej uczestniczyli oni w podobnych wydarzeniach. Amerykańscy urzędnicy tłumaczą to decyzją o ograniczeniu listy gości do formalnych członków grupy.
Zabrakło jednak również Republiki Południowej Afryki, która jest członkiem założycielem G20 i jedynym afrykańskim państwem należącym do tego grona. Pretoria pozostaje w konflikcie dyplomatycznym z administracją Trumpa.
Rzeczniczka ministra spraw zagranicznych RPA Phindile Kunene podkreśliła, że nieobecność jej kraju nie była dobrowolna. Zapowiedziała, że RPA chce powrócić do udziału w spotkaniach na równych zasadach, kiedy w przyszłym roku przewodnictwo w G20 obejmie Wielka Brytania.
Państwa G20 pozostają głęboko podzielone w sprawach wojny rosyjsko-ukraińskiej, konfliktu Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem, amerykańskich ceł oraz działań Chin na Morzu Południowochińskim.
Konflikty te wpływają na światowe ceny paliw, bezpieczeństwo transportu i stabilność handlu międzynarodowego.
Szczególne obawy budzi możliwość wznowienia amerykańskich ataków na Iran. Associated Press informowała wcześniej, że przedstawiciele Waszyngtonu ostrzegli kilka państw Bliskiego Wschodu i regionalnych sojuszników, aby przygotowali się na ewentualne uderzenia po wtorkowych wyborach do Kongresu USA.
Perspektywa ponownej eskalacji konfliktu wywołuje niepokój w regionie, w tym w Arabii Saudyjskiej, która również należy do G20.
Jej zdaniem administracja Trumpa pokazała wcześniej, że potrafi tworzyć koalicje służące realizacji amerykańskich celów również poza formalnymi strukturami G20. Spotkanie w Atlancie pozwoli ocenić, czy podobne działania są możliwe w sprawach światowego bezpieczeństwa gospodarczego.