
Gracze narzekają, że Phantom Blade Zero jest za łatwe. Twórcy zaznaczają: tak miało być - GRYOnline.pl
Wczoraj na rynku zadebiutowało Phantom Blade Zero, które spotkało się z olbrzymim zainteresowaniem graczy. W szczytowym momencie w grze na Steamie bawiło się ponad 723 tysiące osób jednocześnie.
Wśród graczy znaleźli się jednak osoby, które narzekają na zbyt niski poziom trudności. Sęk w tym, że celem S-Game od samego początku było trafienie do jak największej liczby graczy. Warto od razu podkreślić, że dzieło S-Game nie należy do gatunku soulslike. Choć gra opiera się głównie na systemie walki i oferuje wiele widowiskowych starć z bossami, nie wymaga od graczy podobnego poziomu cierpliwości.
Zamiast soulslike
Nawet recenzenci zwracali uwagę, że grze bliżej jest do klasycznych slasherów pokroju Ninja Gaiden. Szef studia S-Game, znany jako Soulframe, w swoim wpisie w serwisie X wprost przyznaje, że chciałby, aby Phantom Blade Zero przypadło do gustu jak największej liczbie graczy.
Ograniczona frustracja
Twórcy wprowadzili do Phantom Blade Zero kilka rozwiązań, które służą ograniczeniu frustracji. Śmierć nie wiąże się z żadną karą, pokonani przeciwnicy nie odradzają się, a podczas walk z bossami przygotowano punkty kontrolne na poszczególnych etapach starcia. Warto jednak wspomnieć, że części graczy te elementy się nie spodobały, więc szkoda, że twórcy nie pokusili się o dodanie możliwości wyłączenia ich w ustawieniach.
Nie oznacza to jednak, że bardziej doświadczeni gracze zostali całkowicie pozbawieni wyzwania. Podczas pierwszego przejścia Phantom Blade Zero oferuje trzy poziomy trudności. Osoby, które lubią się trochę pomęczyć powinny zainteresować się najwyższym z nich. Tym bardziej, że niektórzy donoszą, iż momentami potrafi on być naprawdę wymagający.