
Biskup Jeż skazany za niezgłoszenie przypadków pedofilii. "Watykan ma trzy możliwości" - Gazeta
Sąd Rejonowy w Tarnowie skazał biskupa Andrzeja Jeża za niezgłoszenie organom ścigania przypadków pedofilii w diecezji tarnowskiej.
W czwartek (29 października) Sąd Rejonowy w Tarnowie uznał biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża winnym niepowiadomienia organów ścigania o wykorzystywaniu seksualnym małoletnich przez dwóch księży z jego diecezji. Sprawa dotyczyła wykorzystywania seksualnego nieletnich ministrantów przez byłego księdza Stanisława P. i ks. Tomasza K.
Jak ustaliła tarnowska prokuratura, ofiarą Stanisława P. padło 95 dzieci, z czego wobec 77 dopuścił się czynów o charakterze seksualnym. Sąd wymierzył Jeżowi karę dwóch lat ograniczenia wolności oraz zobowiązał go do przekazywania przez ten okres 25 proc. miesięcznego wynagrodzenia na rzecz Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.
Precedensowy wyrok
Prokuratura wnioskowała o 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata oraz grzywnę w wysokości 20 tys. zł. Obrona domagała się uniewinnienia oskarżonego. To pierwszy w Polsce proces sądowy biskupa dotyczący zgłaszania czynów pedofilskich księży.
To precedens. Takiego przypadku jeszcze nie mieliśmy. Owszem, podobne historie miały jednak miejsce w innych krajach, np. we Francji na początku obecnego stulecia.
Reakcja Watykanu
Zdaniem ks. prof. Andrzeja Kobylińskiego, wyrok tarnowskiego sądu wywoła „gorącą dyskusję” w Watykanie. Ekspert wskazuje, że wcześniej Watykan nie miał jasnej świadomości, że biskupi powinni podlegać przepisom prawa państwowego.
W Polsce obowiązek zgłaszania wiarygodnych przypadków pedofilii do organów ścigania obowiązuje od 2017 roku. Za takie zaniechanie grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności. Wcześniej obowiązek ten miał jedynie charakter społeczny.
Biskup Jeż może się odwołać od wyroku. Ks. prof. Kobyliński podkreśla, że dzisiaj w Watykanie jest „zupełnie inna mentalność” i nikt nie broni skazywanych biskupów.