
Cios USA dla Ukrainy. Rosja z łatwością wykorzystała newralgiczną lukę
W ciągu 12 dni od 12 do 24 października Rosja przeprowadziła 4003 ataki na Ukrainę, o 58 proc. więcej niż w poprzednim dwunastodniowym okresie.
Według danych Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS), przeanalizowanych przez „The Telegraph”, Rosja przeprowadziła około 4003 ataki na Ukrainę w okresie od 12 do 24 października. Dla porównania, w ciągu poprzednich 12 dni liczba ta wyniosła 2527, co oznacza wzrost o 58 proc.
13 października prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że dzień wcześniej jego kraj stał się celem ataku rakietowego, który nastąpił bez wcześniejszego ostrzeżenia ze strony sojuszników. Dzień później Ukraina potwierdziła, że dostęp do Starshield - wojskowej wersji systemu satelitarnego Starlink - został ograniczony.
Oslabienie ukraińskiej obrony
Chwilowe ograniczenia w dostępie do danych wywiadowczych oraz łączności satelitarnej utrudniły Ukrainie przechwytywanie nadlatujących dronów i rakiet. W okresie od 30 września do 11 października Ukraina przechwyciła średnio 87 proc. nadlatujących obiektów. W dniach od 12 do 23 października wskaźnik ten spadł do 84,9 proc.
12 października przechwycono 150 ze 184 odnotowanych dronów i rakiet (81,5 proc.). Następnego dnia Ukraina przechwyciła 168 z 216 wystrzelonych obiektów (77,8 proc.). Wołodymyr Zełenski stwierdził, że z powodu ograniczeń w korzystaniu z Starlink „giną ludzie”.
Ukraina polega na danych wywiadowczych dostarczanych przez USA, aby otrzymywać ostrzeżenia o nadlatujących rosyjskich rakietach.
Oskarżenia Muska
Elon Musk przyznał, że SpaceX ograniczyło działanie systemu Starlink, oskarżając ukraińskie wojsko o naruszenie regulaminu. „Wykorzystywanie Starlinka - cywilnej usługi komercyjnej - do przeprowadzania ofensywnych ataków z użyciem dronów, których celem jest zabijanie ludzi, nigdy nie było dozwolone” - napisał Musk w serwisie X.
W poniedziałek Władimir Putin określił Elona Muska mianem „prawdziwego geniusza”. Napięcia na linii Ukraina-USA nasiliły się po tym, jak Donald Trump zawarł umowę na zakup 300 tysięcy ton rosyjskiego oleju napędowego, mimo że sam podpisał wcześniej sankcje zakazujące krajom kupowania paliw z tego regionu.