Car-bomba: 65 lat temu ZSRR zdetonował najpotężniejszy ładunek jądrowy
30 października 1961 r. Związek Radziecki przeprowadził na Nowej Ziemi próbę bomby o mocy ok. 50 megaton, która była ponad 3 tys. razy silniejsza od ładunku zrzuconego na Hiroszimę.
Bombę zrzucono z wysokości ok. 10,5 km nad poligonem w północnej części Nowej Ziemi. Ładunek ważył ok. 27 ton, miał osiem metrów długości i nie mieścił się w komorze bombowej samolotu. Zredukowanie mocy ze 100 do ok. 50 megaton ograniczyło opad promieniotwrczy.
Tło historyczne
Próba odbyła się w okresie narastającego napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim. W sierpniu 1961 r. rozpoczęto budowę muru berlińskiego, a 27 października amerykańskie i radzieckie czołgi stanęły naprzeciwko siebie przy Checkpoint Charlie.
Bomba atomowa to było mało, trzeba było mieć bombę wodorową
Przygotowania
Projekt przygotowano w ośrodku Arzamas-16 pod kierownictwem Andrieja Sacharowa. 10 lipca 1961 r. Nikita Chruszczow spotkał się na Kremlu z naukowcami i zapowiedział wznowienie prób jądrowych. Zespół miał zaledwie cztery miesiące na zaprojektowanie i przygotowanie ładunku.
Sacharow sprzeciwiał się decyzji o detonacji, lecz prace ruszyły. Zastąpienie uranu-238 ołowiem zmniejszyło opad promieniotwrczy. Jedna z wcześniejszych konstrukcji otrzymała nazwę „słojka”, ponieważ jej warstwowa budowa przypominała rosyjski wypiek.
Eksplozja
30 października 1961 r. z lotniska Olenia wystartował przebudowany bombowiec Tu-95V pilotowany przez Andrieja Durnowcewa. Pod kadłubem niósł ośmiometrowy ładunek wyposażony w spadochrom ważący ok. 800 kg. Eksplozja nastąpiła ok. czterech kilometrów nad ziemią.
Rozbłysk był widoczny z odległości 1 tys. km mimo zachmurzenia. Słup ognia osiągnął średnicę ok. 10 km, a obłok sięgnął wysokości 60–65 km. Fala uderzeniowa dosięgła bombowca, zmuszając pilota do gwałtownego odzyskiwania wysokości.