Skompromitować kardynała Sapiehę. Dokumenty bezpieki prawdopodobnie sfałszowano
Dziennikarze „Rzeczpospolitej” odkryli, że dokumenty sugerujące wykorzystywanie seksualne kleryków przez kardynała Adama Stefana Sapiehę są z dużym prawdopodobieństwem sfałszowane.
Dziennikarze „Rzeczpospolitej” po analizie archiwalnych dokumentów doszli do wniosku, że materiały sugerujące wykorzystywanie seksualne kleryków przez kardynała Adama Stefana Sapiehę są z dużym prawdopodobieństwem sfałszowane. To istotne odkrycie w kontekście wcześniejszych publikacji na ten temat, które podważyły opinię „Księcia Niezłomnego Kościoła”.
Kłopotliwe źródła
Sprawa wybuchła po publikacjach „Gazety Wyborczej” i reportażu TVN24, które powoływały się na donosy księdza Anatola Boczka i zeznania księdza Andrzeja Mistata. Obaj mieli opisać erotyczne zachowania kardynała Sapiehy. Historycy jednak wskazują na poważne wątpliwości co do wiarygodności tych źródeł.
Ks. Boczek, ps. „Luty”, był wieloletnim współpracownikiem bezpieki i pozostawał w konflikcie z hierarchą. Jego donosy łatwo odnaleźć w archiwach IPN. Gorzej z zeznaniem ks. Mistata, które jak się okazało, zostało złożone nie w 1949 roku, jak podawano, lecz w 1953 - trzy lata po procesie kurii krakowskiej.
Protokół widmo
W archiwach IPN znajduje się teczka podzielona na dwie części zatytułowana „Materiały dot. kard. Stefana Sapiehy i jego zatargu o zwłoki marszałka Józefa Piłsudskiego”. Zawiera ona donos ks. Boczka i zeznanie ks. Mistata, ale brakuje oryginału tego drugiego dokumentu w aktach sprawy karnej duchownego.
Odpis zeznania ks. Mistata, datowany na 10 sierpnia 1949 roku, nosi adnotację o materiale kompromitującym kardynała Sapiehę. W aktach sprawy ks. Mistata nie ma jednak przesłuchania z tej daty, a wszystkie inne prowadzili inni funkcjonariusze UB. Co więcej, w tecze nie występuje ppor. Krzysztof Srokowski, który sporządził kopie obu dokumentów.
w załączeniu przesyłamy mat. kompr. dot. kard. SAPIEHY
Kombinacje ubeka
Analiza teczek personalnych Srokowskiego ujawnia, że od połowy 1950 roku jego pozycja w UB była zagrożona. Pojawiły się wobec niego zarzuty kryminalne, w tym kradzież biżuterii i udział w bójce. Przełożeni wnioskowali o jego przeniesienie, argumentując, że „poderwał sobie autorytet poprzez niewłaściwe postępowanie z agenturą”.
W takich okolicznościach, 14 września 1950 roku, powstaje donos ks. Boczka na kardynała Sapiehę. Prawdopodobnie Srokowski, chcąc ratować swoją karierę, sporządził i antydatował zeznanie ks. Mistata, łącząc je z nowym donosem. Obie dokumenty trafiły do Warszawy i wylądowały w teczce z materiałami na Sapiehę.
Krzysztof Srokowski, funkcjonariusz UB i oficer prowadzący ks. Anatola Boczka, w 1952 roku został wyrzucony z pracy i skazany za fałszowanie dokumentów. To potwierdza, że metody, do których sięgał, nie były odosobnione.
Ucieczka do informatora
Dziennikarze „Rzeczpospolitej” wskazują, że dokumenty na kardynała Sapiehę miały posłużyć do jego skompromitowania i być może do sfingowanego procesu. Śmierć hierarchy 23 lipca 1951 roku uniemożliwiła realizację tych planów. Analiza archiwalnych materiałów IPN rzuca nowe światło na wcześniejsze publikacje i podważia wiarygodność źródeł, na których się opierały.