Tylko w „Rzeczpospolitej”: Zaktualizowana lista księży podejrzanych i skazanych za przestępstwa seksualne w czasach PRL
Dziennikarze „Rzeczpospolitej” zidentyfikowali 135 przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych w okresie PRL, co najmniej 650 osób zostało skrzywdzonych.
Pionierska kwerenda archiwalna przeprowadzona przez dziennikarzy „Rzeczpospolitej” ujawniła, że władze państwowe w okresie PRL zajmowały się co najmniej 135 przypadkami wykorzystywania seksualnego małoletnich przez osoby związane z Kościołem. W tych sprawach zaangażowanych było 129 księży i dwie osoby świeckie - organista i kościelny.
Nasza analiza dokumentów z Instytutu Pamięci Narodowej oraz Archiwum Akt Nowych pozwoliła oszacować, że ofiarami tych przestępstw mogło być co najmniej 650 osób. To minimalna liczba, gdyż faktyczna może być kilkukrotnie wyższa.
Wyroki i umorzenia
Spośród przeanalizowanych spraw aż 76 zakończyło się wyrokami skazującymi. W 35 przypadkach doszło do budzących wątpliwości umorzeń - często dlatego, że ofiary wycofały zeznania, a ksiądz zadeklarował współpracę z komunistyczną bezpieką. Tylko w 12 sprawach podejrzani zostali uwolnieni od zarzutów.
Wśród skazanych byli cenieni rekolekcjoniści, tłumacze, badaczy Pisma Świętego, autorzy śpiewników, budowniczowie sanktuariów i duchowi przewodnicy pielgrzymek. To osoby o wysokim statusie w Kościele.
Nowe przypadki na liście
Najnowsza aktualizacja listy z grudnia 2023 roku wprowadziła pięć nowych przypadków. Wśród nich jest H.G., prawdopodobnie cysters, skazany w 1953 roku na dwa lata więzienia za czterokrotne wykorzystanie 12-letniego chłopca.
Na liście spraw zakończonych wątpliwie umorzeniami znalazł się kleryk T.O., salezjanin aresztowany w 1953 roku i skazany za dopuszczanie się czynów nierządnych jako wychowawca Domu Dziecka. Został wydalony z zakonu.
Trzy nowe przypadki dotyczą spraw, które zostały umorzone lub w ogóle nie podjęte przez organy ścigania. W jednym z nich kapelan zakładu dla sierot ks. J.K. był podejrzewany o napastowanie podopiecznych, ale milicja nie wszczęła dochodzenia - prawdopodobnie dlatego, że od 1948 roku był tajnym współpracownikiem UB.
Tajni współpracownicy
W dokumentach odnotowano przypadki, gdy duchowni zgadzali się na współpracę z bezpieką w zamian za zatuszowanie spraw. Dotyczyło to m.in. o. K.K. z zakonu franciszkanów, który po próbie zgwałcenia nieletniej zgodził się zostać tajnym współpracownikiem.
Innym zaskakującym przypadkiem jest brat F.B., franciszkanin reformata, zatrzymany w 1959 roku podczas fotografowania kąpiących się ludzi. Milicja odnalazła u niego liczne zdjęcia nagich dzieci, co według ówczesnego prawa stanowiło produkcję pornografii.