
Zagłada Ekstraklasy w Pucharze Polski. Tak źle jeszcze nie było - Sport.pl
Tylko cztery drużyny Ekstraklasy awansowały do 1/8 finału Pucharu Polski, co jest najgorszym wynikiem od czasu ostatniej reformy tych rozgrywek.
To historyczny moment dla polskiego futbolu. Tylko cztery przedstawiciele najwyższej klasy rozgrywkowej awansowali do 1/8 finału Pucharu Polski, co stanowi najgorszy wynik od czasu ostatniej reformy tych rozgrywek.
Nim skończył się październik, z rozgrywek odpadło aż 14 ekstraklasowych ekip, czyli 78 proc. stawki. Do dalszej gry awansowały tylko cztery drużyny z najwyższego poziomu, a w ich towarzystwie znalazło się aż 6 zespołów z 1. Ligi, 4 z 2. Ligi i 2 z 3. Ligi.
Skandaliczne porażki faworytów
Wiele z tych odpadnięć było szczególnie dotkliwe dla renomy Ekstraklasy. Trzecioligowy średniak Siarka Tarnobrzeg, będący w przebudowie, wyrzucił z turnieju najpierw Zagłębie Lubin, a potem mistrza Polski. Zdumiewające było to, że Lech Poznań, wystawiając drugi skład do meczu z ekipą o dwie klasy gorszą, uznał wyprawę do Tarnobrzegu za formalność.
Bijący się o europejskie puchary GKS Katowice nie poradził sobie z drugoligowcem z Łęcznej, a Radomiak poległ z drugoligową Avią Świdnik. Ta wcześniej wyeliminowała ekstraklasową Wieczystą. Na deser Śląsk Wrocław, prowadzący do ostatnich minut, przegrał z przedostatnią drużyną 1. Ligi, Odrą Opole.
Francuski model w Polsce?
Tak mała reprezentacja Ekstraklasy w 1/8 finału nie zdarzyła się od czasu ostatniej reformy pucharów w sezonie 2018/2019. Wtedy ekstraklasowiczów przesunięto do 1/32 finału, a w ćwierćfinałach i półfinałach zdecydowano o jednym meczu. To ułatwia niespodzianki, bowiem outsider może zagrać jedno dobre spotkanie na własnym stadionie bez konieczności rewanżu.
W Polsce, podobnie jak we Francji, nie ma rozstawień najlepszych drużyn. W ostatnich latach w 1/8 finału było średnio 10 ekstraklasowiczów, a teraz jest o ponad połowę mniej. Zdaniem ekspertów, może to oznaczać wyrównywanie się poziomu, ale też zlekceważenie słabszych rywali przez faworytów.
Jak chronią faworytów inni
Włochy i Hiszpania organizują krajowe puchary z myślą o elicie. We Włoszech osiem najlepszych klubów Serie A dołącza do Coppa Italia dopiero od 1/8 finału, a drabinka jest ustalona od początku, co chroni przed wcześniejszymi spotkaniami między faworytami. W Anglii żaden klub poniżej drugiej ligi nie dotarł do finału od 1920 roku.
W Niemczech podział na koszyki w pierwszych rundach zmusza amatorów do rywalizacji z potentatami od samego początku, co minimalizuje szanse na niespodzianki w późniejszych fazach.
Konsekwencje dla polskiego futbolu
Zdobywca tegorocznego Pucharu Polski zagra w 4. rundzie playoff Ligi Europy, co oznacza co najmniej start w Lidze Konferencji. Dla polskiej ligi, która buduje swój ranking i marzy o Lidze Mistrzów, udział w europejskich pucharach drużyn z zerowym rankingiem i małym potencjałem jest raczej ekstrawagancją niż krokiem naprzód.
Choć pucharowe niespodzianki dodają futbolowi kolorytu i są świętem dla mniejszych miejscowości, to jednak budzą obawy o jakość polskiej reprezentacji w europejskich pucharach. Kolejna szansa na pucharowe niespodzianki nadejdzie na początku grudnia.