"Chciał zobaczyć, jak to jest z dzieckiem". Zbrodnia na 5-letniej Indze do dziś wywołuje ciarki - Fakt
W 1978 roku w Świdnicy doszło do brutalnego zabójstwa 5-letniej Igi, której sprawcą okazał się sąsiad Zbigniew Czajka.
Miała zaledwie pięć lat i całe życie przed sobą. Inga była pogodną, pełną energii dziewczynką. Nikt nie przypuszczał, że stanie się ofiarą jednej z najbardziej wstrząsających zbrodni w historii miasta. Sprawcą okazał się sąsiad rodziny. Okoliczności zabójstwa wstrząsnęły opinią publiczną. Do dziś ta tragedia pozostaje symbolem niewyobrażalnego okrucieństwa.
Przestępstwo z 1978 roku
Do brutalnego zabójstwa doszło 2 kwietnia 1978 roku. W jednej z kamienic przy ul. Trybunalskiej w Świdnicy 5-letnia Inga została zwabiona przez sąsiada Zbigniewa Czajkę, który skłamał, że w jego mieszkaniu jest jej rówieśnik. Dziewczynka nie wróciła do domu, co wywołało dramat jej najbliższych.
Policja, w tym emerytowany dziś Henryk Brudnik, szybko zorientowała się, że coś jest nie tak z zachowaniem Czajki. Następnego dnia matka Ingi spotkała mężczyznę wychodzącego z piwnicy, co utwierdziło śledczych w podejrzeniach. Ciało dziewczynki znaleziono w piwnicy kamienicy.
Szokujące wyznanie sprawcy
Podczas przesłuchania Zbigniew Czajka wyznał, że „chciał zobaczyć, jak to jest z dzieckiem”. Opisał szczegółowo, jak po zamknięciu drzwi rzucił się na 5-latkę, przemocą rozebrał ją, a następnie dokonał brutalnego gwałtu.
Chciałem zobaczyć, jak to jest z dzieckiem
Po zaspokojeniu chorych żądz Czajka obawiał się, że dziewczynka poskarży się rodzicom. Z szafy wyjął młotek i dwukrotnie uderzył nią w głowę. Po wszystkim wyznał swojej konkubinie, co zrobił, a ta pomogła mu ukryć ciało.
Wyrok i jego wykonanie
5 września 1978 roku Sąd Wojewódzki w Świdnicy uznał Zbigniewa Czajkę za winnego gwałtu i zabójstwa pięcioletniej Ingi. Sąd pozbawił go również praw publicznych — na zawsze. Jego kochanka, Jadwiga W., została skazana na 2 lata i 6 miesięcy pozbawienia wolności za pomoc w ukrywaniu zwłok.
12 sierpnia 1979 roku wykonano wyrok śmierci w zakładzie karnym przy ul. Kleczkowskiej we Wrocławiu. Kara została wykonana przez powieszenie. Choć sprawca zapłacił najwyższą cenę, pamięć o tej zbrodni wciąż budzi emocje i przypomina o cierpieniu bliskich ofiary, którzy nigdy nie pogodzili się ze stratą.