
Atak na mołdawskie systemy. Incydent dotknął setek tysięcy osób
Dane 750 tysięcy mieszkańców Mołdawii znalazły się w rękach hakerów w wyniku cyberataku na krajowe usługi publiczne. Rząd bada, czy operację nie przeprowadzili aktorzy zagrożeń wspierani przez inne państwo.
Pod koniec ubiegłego tygodnia państwowe systemy Mołdawii stały się celem cyberataku. Według Mołdawskiej Agencji Prasowej, atakujący wykorzystali podatności w kilku usługach, w czym pomogła sztuczna inteligencja. Następnie wykradli z nich dane 750 tysięcy osób.
Premier Vasile Tofan podkreślił, że nie doszło do zhakowania kont. Wśród przechwyconych danych znalazły się m.in. imiona i nazwiska, daty i miejsca urodzenia, informacje o ubezpieczeniu zdrowotnym, prawa jazdy oraz informacje o posiadanych pojazdach.
Kampania hybrydowa
Zdaniem Tofana, znalezione do tej pory poszlaki wskazują na szerszą kampanię prowadzoną w cyberprzestrzeni. Służby państwowe badają, czy atak nie był elementem działań podmiotów wspieranych przez inne kraje.
Musimy traktować cyberbezpieczeństwo jako sprawę bezpieczeństwa państwowego. Celem stały się nie tylko dane mieszkańców, ale też infrastruktura cyfrowa kraju
Nowe zabezpieczenia
Po wykryciu incydentu mołdawskie instytucje odcięły dostęp hakerom do danych. W ramach działań zapobiegawczych, 30 z 82 usług cyfrowych zostało odłączonych od sieci. Sprawcy ponowili ataki 25 i 27 października, jednak nie udało im się zdobyć dostępu do systemów.
Premier zapowiedział przy tym, że w przyspieszonym tempie zostanie powołane krajowe centrum cyberbezpieczeństwa w ramach Agencji ds. Cyberbezpieczeństwa. Zdobyte dane mogą zostać wykorzystane w atakach wymierzonych w mieszkańców Mołdawii.
„Te rozwiązania nie kosztują zbyt wiele. Mogłyby jednak zapobiec wystąpieniu tego incydentu” – podkreślił szef mołdawskiego rządu.