Skip to main content
Szpiedzy, których nie było. Tajemnice wywiadu Stolicy Apostolskiej

Szpiedzy, których nie było. Tajemnice wywiadu Stolicy Apostolskiej

Rzeczpospolita
30 paź 2026, 05:00Prasa
Oryginał
2 min czytania

Pod koniec 1978 roku w biurach Sekretariatu Stanu Watykanu znaleziono jedenaście mikrofonów, w tym sowieckie i amerykańskie.

Na początku pontyfikatu Jana Pawła II w biurach Sekretariatu Stanu Watykanu, bijącego serce watykańskiej administracji, pojawiło się dwóch mężczyzn podających się za pracowników zajmujących się kosztorysem renowacji instalacji elektrycznej. Towarzyszył im Camillo Cibin, szef Vigilanzy - watykańskiej służby wewnętrznej, utrzymujący stały kontakt z włoskimi służbami bezpieczeństwa oraz CIA.

Przez tydzień „goście” sprawdzali wszystkie zakamarki biur, w tym również Gubernatoratu Państwa Watykańskiego. Podejrzenia kurii szybko przybrały konkretną formę - obaj mężczyźni należeli do włoskich służb specjalnych, przybyłych na żądanie Cibina w celu sprawdzenia obecności podsłuchów.

Sowieckie i amerykańskie mikrofony

Ostatniego dnia inspekcji obaj „specjaliści” zamknęli się z Cibinem i kardynałem Villotem w biurze tego drugiego. Po milczeniu i wyciągnięciu z torby drobnych przedmiotów, położyli je na stole konferencyjnym. Cibin poinformował, że znaleziono jedenaście mikrofonów.

Na pytanie o pozostałe urządzenia, odpowiedział: „No tak, pozostałe… No więc, Eminencjo, pozostałe są amerykańskie!” Villot, blady i milczący, natychmiast zdecydował, że konieczna jest rozmowa z papieżem.

Maszyneria fantazji

Watykan, ze względu na swoją starożytną historię, skłonność do sekretów i koncentrację władzy, od wieków postrzegany jest jako znakomity przykład „maszynerii fantazji”. Łącząc władzę świecką i duchową oraz zarządzając miniaturowym państwem i jedną z największych religii świata (1,3 mld wiernych), papieże często oskarżani są o dysponowanie wyjątkowymi wpływami.

„Wielka potęga może posłać dziesięciu, dwudziestu, a nawet pięćdziesięciu szpiegów do danego kraju, podczas gdy Kościół w najmniejszym nawet kraju posiada co najmniej kilkuset księży” – mówił były agent amerykańskich służb. Polski płk Tomasz Turowski, były szpieg ze Wschodu, podziwiał: „Dwa razy w roku każdy proboszcz opisuje sytuację w swojej parafii, notabli, stan finansów, klimat polityczny i sytuację społeczną”

Papież z cienia

Historia watykańskich służb wywiadowczych sięga co najmniej XVI wieku. Według wielu autorów, właściwym założycielem był Antonio Ghislieri - późniejszy papież Pius V (1566-1572). Chcąc przeciwstawić się heretyczce, królowej Anglii Elżbiecie I, oraz poprzeć pretensje do tronu katoliczki Marii Stuart, papież Pius IV powierzył mu zadanie zbierania informacji.

Jego agenci wykazali się dużą skutecznością - w pierwszym roku wydali 1200 aktów oskarżenia, zakończonych dwustoma wyrokami skazującymi. W 1551 roku Ghislieri został awansowany na generała Inkwizycji, tworząc wielką sieć szpiegów, którzy przetrząsali Rym i infiltrowali domostwa szlachty. Zyskał miano „papieża z cienia”, a po objęciu tronu papieskiego rozbudował służbę wywiadowczą, nazwaną Świętym Przymierzem, do walki z intrygami „schizmatyckiego” dworu w Londynie.

Z.ai
Article written by AI
Z.ai GLM-4.5-FlashFree
Free AI articles150 of 150
No limit after signing in with Telegram