Rozmawiali z Putinem. Dyktator zabrał głos po telefonie z Europy
Władimir Putin zadeklarował chęć poprawy relacji z państwami europejskimi po wtorkowej rozmowie z przywódcami Finlandii i Norwegii, jednocześnie ostrzegając przed ewentualnym konfliktem zbrojnym.
Rosyjski przywódca ostrzegł, że Moskwa jest gotowa na ewentualny konflikt zbrojny z Europą i zdecydowanie zareaguje na „prowokacje” na Morzu Bałtyckim. Słowa te padły w czasie, gdy Rosja dopuszcza się aktów sabotażu w niemal całej Europie.
Putin oświadczył, że popiera kroki zmierzające do odbudowy relacji z państwami europejskimi. Jak przekazała agencja Reutera, dyktator zaznaczył, że „Rosja jest przygotowana na ewentualną wojnę z Zachodem, choć do niej nie dąży”.
Bezpieczeństwo morskie
Podczas wystąpienia w Moskwie Putin poruszył również kwestię bezpieczeństwa morskiego. Według agencji Interfax dyktator podkreślił, że Moskwa nie chce, aby sytuacja na Morzu Bałtyckim przypominała napięcia panujące w cieśninie Ormuz. Zapewnił jednak o gotowości do reakcji na wszelkie prowokacje w tym regionie.
- Zwolennicy wojny z Rosją nie osiągnęli swojego celu, jakim jest strategiczna klęska Rosji, i jest mało prawdopodobne, by udało im się to do 2030 roku
Stanowisko Finlandii i Norwegii
Kancelarie Stoera i Stubba poinformowały, że wtorkowy kontakt z prezydentem Rosji był kontynuacją ich spotkania z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, do którego doszło w ubiegłym tygodniu.
Zgodnie z komunikatem norweskiego rządu, celem połączenia było bezpośrednie przekazanie Putinowi stanowiska dotyczącego ewentualnych negocjacji kończących wojnę.
- Ta wojna pociąga za sobą ogromne koszty ludzkie i materialne. Cierpienia i zniszczenia będą miały wpływ na kolejne pokolenia. Podczas rozmowy podkreśliliśmy znaczenie działań prowadzących do deeskalacji wojny
Prezydent Stubb nazwał dyskusję „bezpośrednią i merytoryczną”. Obaj przywódcy zastrzegli, że w kontaktach z Rosją reprezentowali wyłącznie własne państwa, a nie całą Europę.