
Europę może czekać trudna zima. Gaz ziemny osiągnął wyżyny drożyzny - Next Gazeta.pl
Konflikt na Bliskim Wschodzie winduje ceny gazu w Europie do poziomów niewidzianych od 2022 r. Unijni urzędnicy ostrzegają przed trudną zimą.
Konflikt na Bliskim Wschodzie poważnie wpłynął na dostawy gazu ziemnego do Europy, a ceny osiągnęły poziom niewidziany od prawie 5 lat. Z powodu zakłóceń w transporcie skroplonego gazu ziemnego (LNG) w środę cena kontraktów na najbliższy miesiąc w holenderskim hubie TTF osiągnęła już 100 euro za MWh. Takiego poziomu nie było od początku 2022 roku, gdy Europa zaczęła odchodzić od rosyjskiego surowca.
Unia bije na alarm
W czwartek ministrowie energii UE spotkają się, aby omówić kwestie bezpieczeństwa energetycznego przed zimowym sezonem ogrzewania. Unijne magazyny gazu zapełnione są średnio w ok. 75 proc., w porównaniu z ok. 83 proc. w ubiegłym roku. O tej porze roku jest to najniższy poziom magazynowania od 2011 roku.
Jesteśmy teraz w bardzo poważnej sytuacji. Nie wygląda na to, żebyśmy mieli problem z bezpieczeństwem dostaw, ale ostrzegam, by tego nie zaniedbać
Jak podała w notatce Komisja Europejska, rządy państw członkowskich wydały w tym roku 17,9 mld euro na złagodzenie skutków podwyżek cen ropy i gazu dla gospodarstw domowych i firm.
Magazyny „pod korek”, ale haczyk tkwi w pojemności
Choć ogólnoeuropejskie statystyki mogą niepokoić, sytuacja w poszczególnych państwach mocno się różni. Polska jest na tym tle prymusem – nasze podziemne magazyny są napełnione „pod korek” (w 99 proc.). Eksperci zwracają jednak uwagę na pojemność infrastruktury: zgromadzony zapas pokrywa około 15 proc. rocznego zużycia, co wystarczy na zaledwie 55 dni zaspokajania krajowego zapotrzebowania.
Zupełnie inna narracja dotyczy Niemiec, które wstrzymywały się latem z zakupami surowca ze względu na zawirowania cenowe i obecnie mają magazyny zapełnione w około 60 proc. W przeliczeniu na niemiecką konsumpcję daje to jednak podobny bufor bezpieczeństwa co w Polsce (ok. 15–20 procent rocznego zużycia).
Problemem będą ceny, a nie puste rury
Mimo alarmistycznych doniesień z giełd eksperci uspokajają, że Polsce nie grozi obecnie fizyczny niedobór błękitnego paliwa. Baltic Pipe oraz terminale LNG zapewniają dywersyfikację dostaw.
Uważam, że polskie źródła gazu są odpowiednio zdywersyfikowane. Wielką rolę odgrywa Baltic Pipe, mamy również terminale LNG, niewielkie, ale jednak wydobycie własne gazu oraz interkonektory gazowe w UE
Ostrzeżenia unijnych komisarzy dotyczą więc przede wszystkim ekonomicznych skutków kryzysu. Wysokie ceny hurtowe uderzą we wszystkich. Produkcję ograniczyły już europejskie firmy zajmujące się wytwarzaniem nawozów, chemikaliów czy stali. W przypadku gospodarstw domowych podwyżki w Polsce najprawdopodobniej pojawią się w 2027 roku.