
"Zgłaszała, że nie może ruszyć". Ostatnie chwile przed katastrofą
Centrum kontroli ruchu Adif zezwoliło maszynistom pociągów Renfe i Iryo na wznowienie jazdy mimo problemów z systemem, co doprowadziło do zderzenia, w którym zginęło 69 osób.
Mimo komunikatów maszynistki, centrum kontroli ruchu Adif, nie wydało polecenia zatrzymania pociągu Renfe, który mógł się rozpędzić do 200 km/h. Oznacza to, że Adif zezwoliło obu maszynistom pociągów Renfe i Iryo na wznowienie jazdy, jednak tylko maszynista pociągu Renfe faktycznie ruszył.
O godz. 8.36 centrum kontroli zaleciło maszyniście pociągu AVE operatora Renfe wznowić jazdę z normalną prędkością, która na tym odcinku może sięgać nawet 200 km/h. Podobnie jak maszynistka pociągu Iryo, maszynista tego pociągu zgłosił wcześniej problem z działaniem systemu kontroli jazdy.
Decyzja kontroli
To o tej decyzji na środowej konferencji prasowej minister transportu Oscar Puente mówił, że jest „niewtłumaczalna”. Z nagrań wynika, że w czasie, gdy pociąg Renfe ruszał i się rozpędzał, na tym samym torze maszynistka pociągu Iryo poinformowała centrum kontroli, że nadal stoi na torze.
Utraciłam transmisję i zostałam zatrzymana przy semaforze wjazdowym do Urd - brzmi fragment nagrania. Na to centrum odpowiedziało, że przyjęło komunikat, a wkrótce nakazało „wznowić jazdę w normalnym trybie”.
Katastrofa i ofiary
Dziennik „El Pais” podkreślił, że informacja o problemach dawała centrum kontroli około pięciu minut na zmianę decyzji i zapobieżenie katastrofie. „Tymczasem AVE pędził po linii przystosowanej do prędkości 200 km/h. W ciągu tych minut pokonał około 25 km” - napisała gazeta.
Według rządu do zderzenia pociągów doszło o godz. 8.53 rano. RTVE podała, że źródła zbliżone do spółki Iryo twierdzą, że już o godz. 8.38 maszynistka pociągu Iryo pozostawała w kontakcie z centrum kontroli, a o godz. 8.48 pociąg nie otrzymał jeszcze zgody na wznowienie jazdy.
W czwartek szef władz wspólnoty autonomicznej Kastylia-La Mancha, Emiliano Garcia-Page, podał, że liczba ofiar katastrofy wzrosła do 69. Wśród 110 rannych, którzy potrzebowali pomocy medycznej, 60 opuściło już szpitale, a 50 pozostaje hospitalizowanych.