Byliśmy we Lwowie. Oto co Ukraińcy mówią o UPA i Wołyniu - WP Wiadomości
Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła rok 2027 rokiem UPA, Romana Szuchewycza oraz Ołeha Olżycza, po fali krytyki z Polski uchwała zniknęła ze strony rady.
Decyzja lwowskich radnych o ogłoszeniu 2027 roku rokiem UPA, Romana Szuchewycza oraz Ołeha Olżycza wywołała falę krytyki w Polsce. Po negatywnej reakcji z Polski, uchwała jeszcze tego samego dnia zniknęła ze strony internetowej rady. Kijów zdystansował się od tej decyzji, a prezydent Zełenski zapewnił stronę polską, że dokument nie wejdzie w życie.
Zastępczyni szefa Biura Prezydenta Ukrainy Iryna Wereszczuk zaapelowała do lwowskich radnych, by nie podejmowali decyzji szkodzących relacjom z Polską – „jednym z kluczowych sojuszników w wojnie z Rosją”. Wiceszef polskiego MSZ Marcin Bosacki potwierdził, że ludzie prezydenta Zełenskiego zapewnili, że uchwała nie będzie realizowana.
Reakcje we Lwowie
We Lwowie Wirtualna Polska usłyszała przede wszystkim zdziwienie. „Nie rozumiem, w jaki sposób decyzja lwowskich radnych wpływa konkretnie na Polaków” – mówi WP 27-letnia Olesia, zwolenniczka wstąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej.
Dla większości rozmówców Bandera i Szuchewycz to bohaterowie, a o zbrodniach na Polakach mówią niechętnie. „To były symetryczne działania w odpowiedzi na to, co działo się również ze strony Polski” – przekonuje 41-letni Wołodymyr.
Nie czas na to, nie teraz, nie w tym roku. To niepotrzebne rozpalanie wrogości między dwoma narodami
Historia a wojna
Tragedię wojny we Lwowie najbardziej widać na Polu Marsowym koło zabytkowego Cmentarza Łyczakowskiego, gdzie pochowano już co najmniej tysiąc żołnierzy poległych w wojnie obronnej Ukrainy. Na wielu mogiłach łopoczą flagi czerwono-czarne, które dla wielu Ukraińców są dziś symbolem tradycji niepodługowych i walki z Rosją.
Wojnę we Lwowie można poczuć, kiedy wyją syreny. Pierwsza zrywa mieszkańców z łóżka o 4:37 nad ranem. Alarmy powtarzają się wielokrotnie, a obywatele są nawoływani do udania się do schronów.
36-letnia Krystyna broni decyzji lwowskich samorządowców: „To są nasi narodowi bohaterowie, którzy walczyli o niepodległość Ukrainy. I to w porządku, żeby pamiętać o takich ludziach, ustanawiać ich rok”. Kobieta ma świadomość, że dla Polaków Szuchewycz i Bandera nie są bohaterami, ale przekonuje, że każdy naród ma prawo do swoich przekonań.
Wspólny wróg
Mimo różnic w ocenie historycznej, wielu Ukraińców podkreśla potrzebę jedności z Polską w obliczu Rosji. Chciałbym, aby Polska i Ukraina zjednoczyły się w obliczu wspólnego wroga – czyli Rosji – mówi 27-letni Nazar, student Lwowskiego Uniwersytetu Narodowego im. Iwana Franki.
41-letni Wołodymyr uważa, że Ukraińcy mają prawo decydować, jakich bohaterów czcić, ale Polacy powinni mniej przejmować się ich sprawami. Myślę, że nasi dobrzy przyjaciele Polacy, sąsiedzi, którzy pomagają nam walczyć, powinni trochę mniej przejmować się naszymi sprawami – w szczególności politycznymi i jakimiś narodowymi upamiętnieniami – a więcej myśleć o tym, że mamy mimo wszystko wspólnego wroga – mówi.
Decyzja lwowskich radnych spotkała się z reakcją polskich samorządów. Sejmik Województwa Lubelskiego podjął decyzję o zryciu współpracy ze Lwowem i obwodem lwowskim, a także o zakazie wjazdu dla inicjatora uchwały, radnego Światosława Szeremety.