Biskup Jeż skazany za ukrywanie przestępstw seksualnych. Sąd: „Miał jedynie i aż złożyć zawiadomienie” - Super Express
Sąd Rejonowy w Tarnowie skazał biskupa Andrzeja Jeża za niezawiadomienie organów ścigania o przestępstwach seksualnych wobec małoletnich.
Czwartkowe orzeczenie jest pierwszym w Polsce wyrokiem skazującym urzędującego biskupa za niezawiadomienie organów ścigania o przestępstwach seksualnych wobec małoletnich. Sąd zobowiązał Andrzeja Jeża do przekazania części wynagrodzenia na cele społeczne oraz wpłaty po 10 tys. zł w każdej z dwóch rozpatrywanych spraw na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Hierarcha ma również pokryć koszty postępowania.
O co oskarżono biskupa?
Sprawa dotyczyła dwóch duchownych związanych z diecezją tarnowską: Stanisława P. i Tomasza K. Prokuratura zarzucała biskupowi, że mimo posiadania wiarygodnych informacji o przestępstwach seksualnych wobec małoletnich nie zawiadomił organów ścigania niezwłocznie, jak wymaga tego prawo. Hierarcha od początku procesu nie przyznawał się do winy, a jego obrońcy domagali się uniewinnienia.
Sędzia: Kodeks kanoniczny nie stoi nad polskim prawem
W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Małgorzata Adamczyk podkreślała, że obowiązek zawiadomienia organów ścigania wynika bezpośrednio z polskiego prawa i dotyczy każdego obywatela, niezależnie od pełnionej funkcji. Sąd odniósł się również do argumentów obrony dotyczących prawa kanonicznego i procedur kościelnych.
Miał jedynie i aż złożyć zawiadomienie
Sąd uznał, że biskup miał jedynie i aż złożyć stosowne zawiadomienia, a nie dokonywać oceny poszczególnych przypadków. Zdaniem sądu obowiązujące już od 2017 roku wytyczne Konferencji Episkopatu Polski jednoznacznie wskazywały, że przełożony kościelny mający wiarygodne informacje o wykorzystywaniu seksualnym małoletniego ma obowiązek zawiadomić policję lub prokuraturę.
Prokurator: Nie ma ludzi równych i równiejszych
Po ogłoszeniu wyroku zadowolenia z jego zasadniczej treści nie ukrywał prokutor Marcin Stępień. Śledczy podkreślał, że najważniejsze znaczenie ma potwierdzenie przez sąd obowiązku zgłaszania takich przestępstw bez względu na pozycję społeczną sprawcy lub osoby posiadającej wiedzę o przestępstwie.
Ten wyrok mówi jedno: bez względu na to, jaką pełnimy funkcję i jaką mamy pozycję społeczną, artykuł 240 kodeksu karnego jest taki sam dla wszystkich. Dzisiaj sąd udowodnił, że nie ma ludzi równych i równiejszych wobec prawa.
Obrona zapowiada apelację
Obrońcy biskupa nie kryli rozczarowania rozstrzygnięciem i zapowiedzieli walkę o jego zmianę w drugiej instancji. Mecenas Paulina Majtkowska zapowiedziała złożenie apelacji, podobnie jak mecenas Monika Brzozowska-Pasieka, która podtrzymała stanowisko, że nie doszło do zrealizowania znamion przestępstwa. Wyrok nie jest prawomocny, ostateczne rozstrzygnięcie zapadnie dopiero przed sądem drugiej instancji.