Zamieszki w Madrycie po katastrofie kolejowej - WP Wiadomości
W Madrycie doszło do zamieszek po katastrofie kolejowej w prowincji Toledo, w której zginęło co najmniej 68 osób.
W środę późnym wieczorem przed ministerstwem transportu w Madrycie protestowało ok. 1,5 tys. osób. Policja użyła gazu łzawiącego, by rozproszyć demonstrację, która zwołana została przez grupy skrajnej prawicy. Protestujący obwiniali rząd Pedro Sancheza i ministra transportu Oscara Puente za katastrofę kolejową.
Do wypadku doszło w środę przed godz. 9 w miejscowości Urda w prowincji Toledo. Zderzyły się tam dwa pociągi dużych prędkości: szybki pociąg AVE należący do państwowego przewoźnika Renfe oraz pociąg prywatnej firmy Iryo. Pierwszy z nich otrzymał zgodę na dalszą jazdę mimo czerwonego światła i składu stojącego na torach.
Ofiary i winni
W katastrofie zginęło co najmniej 68 osób, a ponad 50 zostało rannych. Wśród ofiar śmiertelnych znalazła się Fatima Banez, była minister pracy w rządzie Mariano Rajoya. Minister transportu Oscar Puente ocenił, że zgoda na przejazd po awarii systemu informatycznego była niewytłumaczalna.
Przyczyną tragedii mógł być błąd człowieka
Kolejna tragedia
Środowa katastrofa jest kolejnym poważnym wypadkiem kolejowym w Hiszpanii w tym roku. W połowie stycznia w pobliżu Adamuz w prowincji Kordoba zginęło 45 osób, a 122 zostały ranne. Po obu wypadkach hiszpańska prawica krytykowała rząd za zaniedbania dotyczące infrastruktury kolejowej.