Osoby, które straciły pieniądze, nie powinny czekać latami na wyrok. Pokrzywdzeni klienci Zondy proponują ministrowi sprawiedliwości nowy tryb zwrotu mienia
Pokrzywdzeni klienci upadłej giełdy kryptowalut Zonda wystąpili 22 października 2026 r. do ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka z inicjatywą legislacyjną, która pozwoliłaby na zwrot mienia objętego przepadkiem bez wyroku skazującego.
Wystąpienie złożył radca prawny Robert Nogacki, który reprezentuje kilkuset klientów giełdy w śledztwie Prokuratury Krajowej oraz w estońskiej upadłości. Propozycja ma wejść do postępowania karnego wraz z ustawą wdrażającą unijną dyrektywę o odzyskiwaniu i konfiskacie mienia, którą Polska ma wprowadzić do 23 listopada 2026 r.
Państwo potrafi zająć majątek osoby objętej postępowaniem w kilka dni. Na wypłatę dla tysięcy poszkodowanych bez wyroku skazującego nie ma żadnej procedury. Nie prosimy o pieniądze z budżetu, prosimy o drogę dla pieniędzy, które państwo już trzyma
Zabezpieczenie majątkowe w śledztwie zamraża majątek podejrzanych, ale nie zmienia właściciela. Przepadek następuje tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu, a mienia, które należy się ofiarom, sąd bez wyroku nie może ani objąć przepadkiem, ani wypłacić.
Od 2017 r. art. 45a § 2 Kodeksu karnego pozwala orzec przepadek bez skazania, gdy osoba objęta postępowaniem zmarła, ukrywa się albo ciężko choruje, a także gdy nie ustalono, kto dopuścił się czynu. Przepadek działa jednak wyłącznie na rzecz Skarbu Państwa.
Gdy ofiar są tysiące, prawo karne nie zna trybu zbiorowej wypłaty. Każdy czeka na wyrok albo idzie z własnym pozwem do sądu cywilnego. W sprawie Amber Gold ponad 18 tys. osób straciło blisko 851 mln zł; prawomocny wyrok zapadł w 2022 r., dziesięć lat po upadku firmy.
Syndyk wypłacił klientom około 66 mln zł, co stanowiło około 11 proc. uznanych wierzytelności. W sprawie Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej nieprawomocne wyroki zapadły po 20 latach, a ofiary czekały na sprawiedliwość przez dekady.
Propozycja zmian w prawie
Pokrzywdzeni proponują wypłatę po prawomocnym orzeczeniu o mieniu, nie po wyroku skazującym. Dziś sąd, który bez skazania stwierdza pochodzenie mienia z czynu zabronionego, może orzec co najwyżej przepadek na rzecz państwa, a wypłaty dla ofiar nie może orzec wcale.
Nowy tryb ma ten sam sąd, w tym samym postępowaniu, orzekać o przeznaczeniu tego mienia na wypłaty dla pokrzywdzonych. Skutek: śmierć, choroba albo ucieczka osoby objętej postępowaniem przestaje być wyrokiem dla ofiar.
Najpierw ofiary, potem budżet. Dziś pierwszeństwo pokrzywdzonego przed Skarbem Państwa jest tylko zakazem: sąd nie orzeka przepadku mienia, które należy się ofiarom, ale bez skazania nie ma jak im go wypłacić.
Propozycja: z zakazu robi się regułę podziału, najpierw zweryfikowane ofiary, także z przemieszanej puli, a Skarb Państwa dostaje dopiero to, co zostanie. Skutek: państwo nie zarabia na cudzej stracie w sprawie, której nie zdążyło osądzić.
Jeden tryb zamiast tysięcy procesów. Dziś osoba roszcząca sobie prawo do przepadłego mienia jest odsyłana do sądu cywilnego. Propozycja: jedno postępowanie z jawnymi kryteriami (udokumentowana strata, związek z czynem, brak udziału w czynie i wcześniejszego zaspokojenia, także z masy upadłości), podział proporcjonalny, kontrola sądu, ochrona nabywców w dobrej wierze, zakaz podwójnego zaspokojenia.
Tryb ma objąć czyny sprzed jego wejścia w życie, jak nowelizacja z 2017 r. Wzorem jest amerykański fundusz ofiar Madoffa, który wypłacił 40 930 ofiarom ponad 4,3 mld dolarów z mienia przepadłego w postępowaniach cywilnych, w dużej części od osób nigdy nieskazanych.
Szansa na wdrożenie
Do 23 listopada 2026 r. Polska ma wdrożyć dyrektywę (UE) 2024/1260, która wymaga, by konfiskata bez wyroku skazującego była możliwa m.in. w razie ucieczki, choroby lub śmierci podejrzanego, i nakazuje chronić prawa ofiar do rekompensaty i zwrotu mienia.
Dyrektywa wprost zachęca też, by państwa objęły nią oszustwa finansowe. Już preambuła dyrektywy mówi, że zabezpieczone i skonfiskowane mienie ma zachować wartość „dla państwa lub w celu jego zwrotu ofiarom”.
Według unijnego rejestru EUR-Lex Polska nie zgłosiła dotąd Komisji żadnego przepisu wdrażającego tę dyrektywę (zrobiły to na razie trzy państwa), więc ustawa, która i tak musi powstać, może od razu zawierać nowy tryb.
Kancelaria zaoferowała ministrowi nieodpłatne przygotowanie projektu założeń takiego trybu. „Polskie prawo zna dziś tylko pierwszą część tego zdania. Prosimy o drugą. Wyrok odpowiada na pytanie, kto zawinił. Ta zmiana ma odpowiedzieć także na pytanie, kiedy pokrzywdzony odzyska pieniądze” - podsumowuje Nogacki.
Skala problemu
Zonda, największa polska giełda kryptowalut, wstrzymała wypłaty w kwietniu 2026 r.; w sierpniu estoński sąd ogłosił upadłość jej operatora, BB Trade Estonia OÜ. Według estońskiego nadzoru giełda miała pod koniec 2025 r. około 57 tys. aktywnych klientów; do syndyka wpłynęło do 27 października około 5 tys. zgłoszeń wierzytelności.
Prokuratura Krajowa podała 23 października, że zabezpieczenia majątkowe w śledztwie sięgają około 125 mln zł, przy czym część tej kwoty dotyczy innych wątków sprawy.
W Polsce według raportu Prokuratury Krajowej, ujawnionego w kwietniu przez OKO.press, w latach 2019 do 2025 prowadzono 16 027 postępowań w sprawach z wykorzystaniem kryptowalut, pokrzywdzonych było 57 515 osób, a ich straty wyniosły 2,32 mld zł.
W 2024 r. na 3 449 zakończonych spraw tylko 119 skończyło się aktem oskarżenia. W 2 657 sprawach umorzonych w tym samym roku ofiary czekają na wyrok, który nie zapadnie.
Oszustwa kryptowalutowe stały się plagą na skalę globalną: Chainalysis szacuje, że w 2025 r. nieuczciwe schematy przyniosły swoim organizatorom w kryptowalutach rekordowe 17 mld dolarów; sami Amerykanie zgłosili FBI 11,4 mld dolarów strat, ponad połowę wszystkich strat z przestępczości internetowej.
ONZ wycenia straty z nieuczciwych schemów w 2025 r. w Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej oraz w Australii i Nowej Zelandii na 88 do 114 mld dolarów, tyle, ile warte są tamtejsze rynki narkotykowe, a w ośrodkach prowadzących te schematy, głównie w Kambodży i Mjanmie, pracuje nawet 300 tys. ludzi z kilkudziesięciu krajów, wielu pod przymusem.
Gdy państwo nie ma procedury wypłaty, ofiary szukają jej na własną rękę i tracą po raz drugi: FBI naliczyło w 2025 r. 1,4 mld dolarów strat na fałszywych „odzyskiwaczach” pieniędzy.