
Scenariusz dla Tuska jak marzenie, ale oni już go wysadzają. "Nie ma naszej zgody"
Wspólna lista partii rządzących nie daje gwarancji utrzymania władzy, ale bez niej porażka wydaje się niemal pewna - wynika z najnowszego sondażu.
Wspólna lista partii tworzących obecną koalicję rządzącą nie daje gwarancji utrzymania władzy, ale bez niej porażka w ogólnym rozrachunku wydaje się niemal pewna. Tak wynika z najnowszego sondażu badającego dwa alternatywne scenariusze wyborcze.
– Nie ma zgody w Polskim Stronnictwie Ludowym, w mojej ocenie w 90 procentach, na start w wyborach na wspólnej liście z Koalicją Obywatelską – stwierdza Marek Sawicki, poseł PSL.
Sondaż: dwa scenariusze wyborcze
Symulacja mandatowa po nowym sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski wyraźnie pokazuje dwa odmienne scenariusze. Oba nie dają obecnemu obozowi władzy zwycięstwa, ale zjednoczenie wydaje się jedyną deską ratunkową.
Gdyby obecna koalicja poszła do wyborów podzielona, Koalicja Obywatelska uzyskałaby 29,7 proc. głosów, ale jej koalicjanci ponieśliby klęskę. PSL z wynikiem 4,4 proc. oraz Polska 2050 z 0,4 proc. znalazłyby się poza parlamentem.
W takim układzie KO z Lewicą zebrałyby 217 mandatów, czyli o 14 za mało, by myśleć o większości. Z kolei szeroko rozumiany blok prawicowy dysponowałby bezpieczną większością 243 mandatów.
Wspólna lista: szansa na władzę
Sytuacja zmienia się diametralnie, gdyby partie rządzące zdecydowały się na start pod jednym szyldem – Koalicji 15 października. W tym wariancie wspólna lista zdobywa 39,4 proc. głosów.
Zjednoczona Koalicja 15 października zdobywa 228 mandatów (+11 w porównaniu z osobnym startem), PiS – 103 mandaty, Konfederacja – 67, a Rozwój Plus – 14 mandatów.
PSL: nie chcemy być wchłonięci
Marek Sawicki zaznacza, że „PSL jest tą centrową kotwicą konserwatywną” i nie wyobraża sobie, by ugrupowanie znalazło się „na liście lewicowo-liberalnej”.
– Tuskowi wcale nie chodzi o to, żeby kontynuować rządzenie po wygranych wyborach. Najważniejsze jest, żeby być pierwszym, czyli jego lista ma wygrać wybory. A jeśli po drodze da się zjeść konkurencję ze środka PSL-u, to jest to większy dla niego zysk – słyszymy od polityka PSL.
Nowa Lewica: wyborca lewicowy nie chce PSL
Tomasz Trela z Nowej Lewicy potwierdza, że partia chce iść samodzielnie do wyborów, ale zostawia furtkę na zmianę decyzji. – Z naszych badań wynika, że w przypadku jednej dużej wspólnej listy partii demokratycznych niektórzy wyborcy się usztywniają – mówi poseł.
Sondaż wskazał też, gdzie przy wariancie wspólnej listy uciekają wyborcy. Zwolennicy KO popierają wspólną listę w 100 proc., wyborcy Nowej Lewicy w 91 proc., ale tylko 55 proc. wyborców PSL popiera taki scenariusz.
Aż 45 proc. wyborców PSL odpływa na prawo: 21 proc. wybiera formację Morawieckiego, 19 proc. Konfederację, a 5 proc. PiS. To właśnie ta grupa odpowiada za ubytek blisko 2 pkt proc.