
Ceny gazu już trzycyfrowe. W tym roku błękitne paliwo zdrożało 3,5 krotnie - Bankier.pl
Ceny gazu na europejskim rynku hurtowym osiągnęły poziom 100 euro za megawatogodzinę, najwyższy od kryzysu energetycznego z 2022 roku.
Ten wzrost o około 257% od początku roku oznacza ponad 3,5-krotny skok ceny surowca w zaledwie dziesięć miesięcy. Choć obecne wyceny pozostają poniżej rekordu z sierpnia 2022 roku (ponad 340 euro), ich dynamika wywołuje nerwowość na rynkach. Trzycyfrowa cena gazu to bezpośredni impuls proinflacyjny, który uderzy w marże energochłonnych gałęzi przemysłu.
Paraliż Cieśniny Ormuz
Bezpośrednim katalizatorem obecnej sytuacji stała się eskalacja konfliktu zbrojnego z udziałem Stanów Zjednoczonych, Izraela oraz Iranu, która doprowadziła do paraliżu strategicznej Cieśniny Ormuz. Przez tę cieśninę transportowane było około 20% globalnych dostaw skroplonego gazu ziemnego. Chociaż transport ropy powoli wrócił do normy, gaz znacznie trudniej transportować w ten sposób.
Unijne terminale regazyfikacyjne odnotowują w październiku wolumeny importu wyraźnie niższe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Sytuacja jest alarmująca, gdyż początek czwartego kwartału to zazwyczaj moment najbardziej intensywnego napływu metanowców mających zabezpieczyć zimowe zapotrzebowanie.
Magazyny na historycznych minimach
Drugim filarem presji cenowej są fatalne statystyki dotyczące poziomu zapasów w europejskich podziemnych magazynach gazu. Na dzień 27 października unijne rezerwuary były wypełnione zaledwie w 74,9%, drastycznie poniżej średniej pięcioletniej wynoszącej około 86%. Najwyższy poziom zapełnienia miała Polska (99,23 proc.).
Wolumen zgromadzony w europejskich magazynach wynosi obecnie około 845 TWh, co oznacza deficyt rzędu 100 TWh w stosunku do roku poprzedniego. Jak zauważył Ole Hansen z Saxo Bank, luka ta odpowiada ładunkowi ponad 80 dużych gazowców LNG. Tyle dodatkowych jednostek musiałoby dotrzeć do Europy niemal natychmiast, aby przywrócić ubiegłoroczny bufor bezpieczeństwa.
Perspektywa cięcia popytu
Najważniejszym dostawcą gazu dla Europy pozostaje Norwegia (30% zapotrzebowania), na drugim miejscu są Stany Zjednoczone (26%). Pozostałą część bilansu uzupełniają producenci z Afryki Północnej, Katar, Azerbejdżan oraz Rosja. Ta dywersyfikacja nie gwarantuje pełnej elastyczności przy gwałtownym wzroście popytu.
Ana Maria Jaller-Makarewicz z IEEFA podkreśla, że ostateczna głębokość kryzysu zależy od siły wiatru (generacja z OZE) oraz temperatur. Jej zdaniem jedyną zmienną, nad którą Europa zachowuje kontrolę, jest administracyjne i rynkowe ograniczanie popytu. Jeśli zima będzie surowa, istnieje realne ryzyko racjonowania gazu.