
"Buzuje w nim chęć zemsty". Miller kreśli plan Kaczyńskiego i zapowiada wielki powrót Ziobry
Były premier Leszek Miller ostrzega, że w przypadku powrotu PiS do władzy Zbigniew Ziobro natychmiast objmie resort sprawiedliwości, by prowadzić bezwzględne rozliczenia politycznych przeciwników.
Były premier Leszek Miller w programie „Teraz WP” kreśli bezwzględny scenariusz politycznego rewanżu, który miałby miejsce, jeśli PiS odzyska władzę. Zdaniem polityka Jarosław Kaczyński jest napędzany żądzą odwetu, a kluczową rolę w nowym układzie odegra Zbigniew Ziobro, który z dnia na dzień miałby powrócić do resortu sprawiedliwości.
– Jestem przekonany, że w Kaczyńskim buzuje chęć odegrania się, rewanżu i zemsty. I jak oni by wygrali wybory – a mogą nawet przegrać wybory, ale stworzyć rząd – to dopiero pokażą, co to znaczy proces rozliczeń – ostrzegał były premier.
Błyskawicznie ludzie znajdą się w więzieniach i aresztach.
Sojusze bez granic
Miller stwierdza, że w obliczu groźby bezwzględnego rewanżu ze strony PiS, Donald Tusk byłby gotów na najbardziej nieprawdopodobne sojusze, byle tylko utrzymać większość sejmową. Pada pytanie o ewentualny alians Koalicji Obywatelskiej z Mateuszem Morawieckim.
– Mógłby zaprosić Morawieckiego. Dlatego, że największym zagrożeniem dla Tuska i całej jego formacji są rządy Kaczyńskiego – stwierdza bez wahania Miller. Przypomina, że politycy mają już za sobą udany okres kooperacji.
– Tusk weźmie każdego, kto gwarantuje mu 231 mandatów. Kaczyński zrobi dokładnie to samo. Jak mu zabraknie paru mandatów, które przyniesie mu Braun, to panowie rzucą się w objęcia – argumentował były szef rządu.
Twardy styl Tuska
Rozmowa dotyczyła też bieżących tarć w gabinecie Donalda Tuska i dymisji minister funduszy Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, która publicznie zarzuciła premierowi „przemocowe zarządzanie”. Miller kategorycznie odrzuca narrację o dyktatorskich zapędach lidera KO.
– Mimo rozmaitych zastrzeżeń premier Tusk stoi na pierwszym miejscu dalej i na głowie ma wieniec laurowy. (...) Jak to się mówi: baba z wozu, koniom lżej – komentował z ironią.
Pytany o oskarżenia o twarde traktowanie członków gabinetu, Miller ripostował: – Premier nie może być taki rozmemłany i tolerować wszystkiego i wszystkich. Po to jest szefem rządu, pierwszym ministrem, żeby prowadzić linię polityczną, do której wszyscy się muszą przystosować.
Bezpieczeństwo i Ukraina
Miller wywołał duże poruszenie, odpowiadając na pytanie, czy Rosja stanowi zagrożenie militarne dla Polski. – Nie jest. Bo jesteśmy w NATO i Rosja nie napadnie na żaden kraj będący w NATO – stwierdził twardo.
Polityków ostrzegających przed rychłą wojną Miller nazywa „szkodnikami podważającymi siłę odstraszającą Sojuszu”. Ostry zarzut kieruje także pod adresem szefa rządu: – Jestem rozczarowany postawą Tuska, który lubi straszyć Polaków.
Równie bezkompromisowo Miller wypowiada się o Kijowie i sporze o zbrodnię wołyńską. – Jeżeli prezydent mianuje jeden z oddziałów wojska imieniem bohaterów UPA, to kim on jest? To, co robiono na Wołyniu, to były czyste czystki etniczne, Holokaust rękami zbrodniarzy – ocenił.