
Mocne słowa Sikorskiego, Przydacz odpowiada. "Prostak", "prymityw" - Interia Wydarzenia
Wicepremier Radosław Sikorski i szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz wymienili się w środę w mediach społecznościowych obraźliwymi wpisami w kontekście procesu Karola Nawrockiego przeciwko wydawcy Onetu.
Sikorski zamieścił w sieci krótki wpis, prawdopodobnie komentarz do wtorkowych zeznań świadków w procesie Nawrockiego przeciwko Ringier Axel Springer Polska, wydawcy Onetu.
„Prawidłowo mówimy sutener, stręczyciel czy alfons?” – dopytywał wicepremier.
Wypowiedź szefa MSZ spotkała się ze szybką odpowiedzią ze strony Pałacu Prezydenckiego.
Poseł PiS Radosław Fogiel dodał do dyskusji: „A Pan Minister krzyżówkę rozwiązuje, czy myśli o zmianie ścieżki kariery?”.
Pierwsza jawna rozprawa
Pozew o ochronę dóbr osobistych skierowany przez Nawrockiego przeciwko spółce Ringier Axel Springer Polska dotyczy materiału Onetu z maja zeszłego roku pt.: „Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu”.
Według treści pozwu Nawrocki jako ochroniarz w sopockim Grand Hotelu miał uczestniczyć w „procederze sprowadzania prostytutek” dla gości.
Do tej pory wszystkie posiedzenia odbywały się za zamkniętymi drzwiami. Wtorkowa rozprawa była pierwszą jawną, choć nie można jej było transmitować na żywo.
Zeznania świadków
Zeznania przed sądem złożyła jedna z informatorek autorów opublikowanego tekstu. Relacjonowała ona jedną z rozmów z Nawrockim.
„Pewnego wieczoru, gdy miałam zmianę przy recepcji, zauważyłam, że Karol wchodzi do hotelu z kobietą i mężczyzną. Było to nietypowe, bo nie wprowadzaliśmy gości do hotelu” – mówiła.
Kiedy Karol pojawił się na dole, zapytałam go, o co chodzi. On odpowiedział, że można sobie dorobić, doprowadzając dziewczyny, i zapytał, czy ja chcę też wziąć w tym udział – zeznała.
Kobieta podkreśliła, że odpowiedź Nawrockiego ją zszokowała. Odmówiła mu „w dość ostrych i prześmiewczych słowach”.
Obecność prostytutek
Inny świadek, opisywany przez Onet jako „kolega Karola Nawrockiego ze studiów oraz pracy w Grand Hotelu”, został przez sąd zapytany wprost, czy w obiekcie były prostytutki.
Tak, były. Nie da się tak powiedzieć wprost, które to były prostytutki, bo to 5-gwiazdkowy hotel, wszystko było dyskretnie – odpowiedział.
Mężczyzna zaprzeczył, aby w hotelu działała siatka osób zajmujących się sprowadzaniem prostytutek. Nie był świadkiem sytuacji, w której Nawrocki po nie dzwonił.
Zaprzeczył też, aby obecny prezydent rozmawiał z nim o wynagrodzeniu za ich sprowadzanie.