
WP donosi, że po ujawnieniu afery senatora Lenza z KO, prokuratura szukała haków na jej dziennikarza - Donald.pl
Po ujawnieniu afery senatora Lenza z KO, prokuratura prowadziła postępowanie w celu ustalenia informatorów dziennikarza Wirtualnej Polski.
Sprawa zabiegu krewnego senatora Tomasza Lenza w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim wywołała skandal polityczny. Dziennikarze Wirtualnej Polski ujawnili, że wpływowy polityk Koalicji Obywatelskiej ominął standardowe procedury i pojechał z bliskim bezpośrednio na oddział chirurgii.
Początkowo nie potwierdzano tych informacji, jednak z czasem sam senator ostatecznie potwierdził fakt przeprowadzenia zabiegu u swojego syna poza kolejnością. Polityk stwierdził, że sprawa dotyczy sfery prywatnej i tajemnicy medycznej, oraz zagroził dziennikarzom krokami prawnymi.
Kontrola NFZ
Ostatecznie kontrola przeprowadzona przez Narodowy Fundusz Zdrowia potwierdziła nieprawidłowości. Okazało się, że zabieg nie był zakontraktowany ze środków publicznych, a został wykonany w trakcie dyżuru przez personel szpitala.
Na placówkę NFZ nałożono karę w wysokości 134 tysięcy złotych za „udzielenie świadczenia poza systemem świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych”. Sam Tomasz Lenz został usunięty z szeregów partii.
Śledztwo prokuratury
O sprawie zawiadomiono prokuraturę. Jak podaje WP, podczas gdy śledztwo w sprawie ewentualnego narażenia szpitala na szkodę początkowo toczyło się wyjątkowo opieszale, to dość intensywnie prowadzono postępowanie wszczęte z zawiadomienia samego senatora Lenza.
Chodziło o wyciek informacji do mediów. Policja i prokuratura miały podjąć działania w celu ustalenia informatorów dziennikarza, mimo że to nie Wirtualna Polska pierwotnie ujawniła szczegóły procedury.
Reakcje publiczne
Służby zażądały wydania telefonu od dyrektora aleksandrowskiego szpitala, Mariusza Trojanowskiego, grożąc mu przeszukaniem. Prokuratura potwierdziła zabezpieczenie aparatu, który „mógł być wykorzystany do przekazania informacji”.
Sekretarz stanu w KPRM Katarzyna Kotula wyraziła nadzieję, że prokuratura z podobnym zaangażowaniem będzie „działać w sprawie wycieku danych pacjentki która potrzebowała aborcji w szpitalu we Wrocławiu”. Z kolei Roman Giertych napisał, że tajemnica adwokacka, spowiedzi i dziennikarska to świętość.