Znak zniknął przez przypadek. 12-letni Maks nie żyje
12-letni Maks zginął na drodze, gdy chciał przejść na drugą stronę do szkoły. Kurier, który jechał zbyt szybko, oraz dziecko zostały uznane za winne wypadku.
W piątek, 12-letni Maks nie miał zajęć z fortepianu. Po powrocie ze szkoły zjadł obiad i pobiegł spotkać się z kolegami. Jego tata pracował na budowie domu w pobliżu, ale nie widział ulicy. Nagle usłyszał huk, pisk opon, a potem krzyk i wycie karetki.
Wąska droga i znak drogowy
Wypadek wydarzył się na wąskiej ulicy na zboczu, która wznosi się i opada. Robotnicy wójta usunęli znak drogowy, ponieważ przeszkadzał im w budowie, jednak drogowcy marszałka z powrotem go ustawili. Mieszkańcy skarżyli się, że organizacja ruchu jest optymalna, mimo że tam mieszkają.
- Najpierw obiad.
Przyczyny wypadku
Kurier, jadący zbyt szybko, minął ostre zakręty i wjechał na pagórek, gdzie zobaczył w dole biegnącego chłopca. Maks wbiegł na jezdnię, ponieważ myślał, że znak drogowy nadal stoi. Śledczy uznali, że zarówno kurier, jak i 12-latek ponoszą odpowiedzialność za wypadek.